wtorek, czerwca 10, 2008

PRIMAVERA SOUND 2008 - dzień 2.



[ W związku z trwającym EURO 2008 – turniejem, który wywołuje u Waszego wujka Slejwa wielką podjarkę, każda dzisiejsza recenzja będzie opatrzona odpowiednim komentarzem. Podziękowania dla Zczuba.pl za spisanie tej mądrości narodu. Szacun! ]



THE SWELL SEASON – AUDITORI – 6,5/10
czyli o niewiedzy i miłej niespodziance



To może trener Strejlau coś powie o Arabach, bo ja od nich znam tylko Bin Ladena z telewizji - Wojciech Kowalczyk, Polsat

Nastawieni byliśmy na soundtrackową miałkość, a tutaj fajny pop-folk-rockowy występ, bardzo dobry na przystawkę. + Cactus Pixies (w wersji nie tak fajnej jak Bowiego z Heathen, ale też niezłej ; wideo poniżej) i bardzo duże zaangażowanie występujących. OK.




THE MARY ONETTES – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Szwedzi zaatakowali z ogromnym ferworem. - Przemysław Pełka, Polsat

Babcia w Gliwicach aż chyba cmoknęła z radości, a rodzice na trybunach pewnie biją brawa - Tomasz Zimoch, Polskie Radio

Obok British Sea Power najlepszy stricte rockowy koncert festiwalu. Wybaczamy (z trudem) brak The Laughter. W zamian za to otrzymaliśmy m.in. bardzo-do-przodu-wersję Lost (wideo poniżej) i wzruszające Companion. Nie mówiąc już o bardzo sympatycznym 'spotkaniu' z zespołem po koncercie, które zaowocowało „Thanx Chris!” na okładce (nie dali rady z „Krzysztofem”). A wokalista tak się zestresował spotkaniem ze mną, postacią tak znaną i lubianą w świecie, że wylał na siebie piwo. „Bardzo przepraszam, ale obecność pana konsula tak mnie onieśmieliła, że oblałam się winem”.


The Mary Onettes - Lost ; wideo - my


NO AGE – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Wskazane byłoby wezwanie kapitanów i zwrócenie uwagi na zbyt nadmierną ostrą grę - Dariusz Szpakowski, TVP

Na fali wielkiej ekscytacji ich albumem Nouns oczekiwania były właśnie zbyt nadmierne, a tu po prostu dobry koncert. Aha, jeśli nie mieliście nigdy do czynienia z muzyką No Age to na koncercie będzie ciężko. Melodie są dość skrzętnie ukryte pod grubym shoegaze'owym puchem. Do rozkminienia w domu i dopiero później – używania na żywo. W każdym razie, trzymamy kciuki a future is bright.


MAN MAN – VICE JAGERMEISTER – 8/10



I teraz kibice, którzy przynieśli na stadion koguty, zajadają się cukinią - Krzysztof Ratajczak, Polskie Radio

Każde dotknięcie piłki nogą może spowodować utratę bramki samobójczej - Mateusz Borek, Polsat

No i właśnie – o co chodzi? Muzyk skacze do wody, muzyk udaje epileptyka, muzyk skacze po pianinie? Spokojnie, to tylko zespół Ziom Ziom z Philadelphi – autorzy jednej z najlepszych płyt tego roku (Rabbit Habbits – koniecznie!).Przy tak wysokim natężeniu surrealu i rozpieprzu o samobója bardzo łatwo, więc to, że ten koncert się odbył i był bardzo dobry budzi respekt. Energetyzujący, inteligentny set z masą świetnie wykonanych numerów z nowej płyty.


Man Man - Big Trouble ; wideo - henninkj81


CAT POWER – ROCKDELUX – bez oceny



Ballack ziewa, chyba się nie wyspał, bo przecież mecz całkiem żywy - Mateusz Borek, Polsat

Jak można zasnąć na koncercie Cat Power, na który czekało się tak długo? Na występ ślicznej, zdolnej, inteligentnej Cat Power, do jasnej cholery?! A można, permanentny brak snu robi swoje. Ja wytrzymałem trzy piosenki (na szczęście było wśród nich moje ukochane Metal Heart), moje dziewczęta zero piosenek. Czy wymiatam? Nie. Wymiękliśmy i dla rozbudzenia musieliśmy nabyć redbulle i udać się na:


FUCK BUTTONS – ATP – 7,5/10



Poproszę o plazmę, będę demonstrować - Andrzej Strejlau, Polsat

No i tu się (nie do końca, ale jednak) rozbudziliśmy. Świetny, transowy występ – bardzo atrakcyjna demonstracja jednej z naszych ulubionych płyt 2008.


idziemy na... Fuck Buttons - Sweet Love For Planet Earth ; wideo - my


THE GO! TEAM – ESTRELLA DAMM – bez oceny



Sobolewski wystawił ze zmęczenia swój długi język i położył go na wardze - Polskie Radio

Nadal śnięci wpadliśmy na Junior Kickstart co nas bardzo ucieszyło, jako że to numer fantastyczny. Bez oceny bo widzieliśmy mało, kuracja redbullowa trwała.


EL GUINCHO – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Gdyby ta piłka wpadła do bramki, z pewnością byłby gol - Mirosław Trzeciak, TVP

Otóż to. Ale gdy prawie w ogóle (!) nie słychać wokalu nie pomagają nawet świetne wizualizacje i sympatia miejscowych. Kompozycje z Alegranzy bronią się samę – to jeden z najlepszych albumów ostatnich lat. No ale, ale! Trzeba to jakoś przekazać. Mamy nadzieję, że na Benicassim będzie lepiej. Bo pana Guincho, jak wiecie, uwielbiamy.


El Guincho - Kalise ; wideo - my


relacja - dzień 1.
relacja - dzień 3.


Na dzisiaj to tyle, zapraszamy na relację z trzeciego dnia, która powinna się pojawić bardzo niedługo.

6 komentarzy:

Marta pisze...

a ja idę na cat power!
dzisiaj!
i raczej nie zasnę ;)

yoko pisze...

noooo nieeeee, teraz my trafiliśmy do jadłospisu Zazdrości ;)

napisz jak było :)

Marta pisze...

nie chcę wyolbrzymiac, ale...
było bosko.
cudowny klimat.

tylko ona potrafi tak samo pięknie wymawiac 'motherfucker' i 'love'.

powiedziała, że lubi pizzę z tuńczykiem.

mam nawet setlistę...
ale kwiatka już mi się nie udało złapac :(

musicie gdzieś/jakoś dopasc panią kocią moc ;)

slejw pisze...

pani kocia moc to jedyna kocia rzecz jaką lubię ;) no i jeszcze ew. wtręty u Murakamiego ;)

a za karę, że widziałaś Cat Power i nie zasnęłaś to Ci się M.I.A. na Open'erze odwołała ;) nie no, żartuję, szkoda. i powody też głupie raczej, no ale ok.

to na co się teraz wybierasz? :)

Marta pisze...

Najpierw Beirut, potem M.I.A., może jeszcze In...
Nie, nie powiem.

Do Open'era nic się nie szykuje, ale po nim...
Lista na last.fm :)
Będę nawet na OFFie! (z Mamą!)
Of Montreal, hurrah.

A wy?

P.S. KURWA.
Nienawidzę Anglika.
(Polska - Austria)

slejw pisze...

hehehe ;)

Angol pojechał po całości, ale prawda jest taka, że trzeba było nastrzelać więcej wcześniej i mieć spokój. Grając z najgorszą drużyną na Euro ;) Zresztą jak się okazało na spokojnie - gol Rogera (btw: znów grał świetnie, on i Boruc ratowali honor ;)) był ze spalonego, więc się wyrównało.

za to na OFFie się spotkamy! mam nadzieję, że uda nam się spotkać mamę, nie to co na Malcie :P