czwartek, listopada 15, 2007

something familiar

Billy Liar



za Wikipedią:

Billy Liar is a 1963 film based on the novel by Keith Waterhouse. It was directed by John Schlesinger and stars Tom Courtenay (who had understudied Albert Finney in the West End theatre adaptation of the novel) as Billy and Julie Christie as Liz, one of his three girlfriends. Mona Washbourne plays Mrs Fisher, and Wilfred Pickles played Mr Fisher. Rodney Bewes, Finlay Currie and Leonard Rossiter also feature. The Cinemascope photography is by Denys Coop, and Richard Rodney Bennett supplied the score.

The film belongs to the British New Wave (or "kitchen sink") movement, inspired by the earlier French New Wave. Characteristic of the style is a documentary/cinéma vérité feel and the use of real locations (in this case the city of Bradford in Yorkshire). One sequence includes a very early use of a swear word ("pissed"), which was unusual by commercial film standards of the time; the word is uttered by Mona Washbourne.

In 2004 the magazine Total Film named Billy Liar the 12th greatest British film of all time.




ale też:



świetny singiel The Decemberists. Na walentynkowym koncercie w Berlinie grali (łódkowy hostel na Szprewie i oni, to jak się przekonaliśmy mieszanka idealna), grali też tutaj:



Ale wróćmy na chwilę do filmu. Główna rola to jak pamiętamy Tom Courtenay. Hmmm... Tom Courtenay, anybody? A no właśnie.



The Decemberists. Yo La Tengo. Most między zupełnie różnymi światami. Z przedmieść miasta mostów. Dla Państwa ;-)

***

A w Berlinie grał przecież i Morrissey i jakiż to był genialny koncert. Zainteresowanych bootlegiem proszę o kontakt. Dziś u mnie na repeacie, z singla o najpiękniejszej okładce na świecie :-), Sweetie-Pie z gościnnym udziałem Kristeen Young.

Sweetie Pie
How I feel in my mind
And how I live in the world
They are oceans apart
I'm depending on you
To see I get safely to
The port where my heart
Is too lost to find
And will be there to meet you when its your time




A jeśli komuś mało, to niech sobie jeszcze teledysk strony A zobaczy.



Trzymajcie się.

2 komentarze:

digsa pisze...

billy liar świetna książka! :) film troche mniej mi się podobał, ale jest klimat lat 60. - bezcenny ;)

slejw pisze...

o, hej. co słychać? dosłownie i w przenośni ;) pzdr