Pokazywanie postów oznaczonych etykietą no age. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą no age. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, stycznia 31, 2011

PODSUMOWANIE 2010 - piosenki roku






PODSUMOWANIE 2010 | PŁYTY | EPki | PIOSENKI




Przed Wami ostatnia część muzycznego podsumowania ubiegłego roku na Louder Than Bombs - piosenkowy elementarz 2010. Jest alfabetycznie, z dopasowaniem do potrzeb (tj. z pierwszą literą od artysty lub tytułu utworu), a ilościowo - najskromniej jak się dało, chcieliśmy bowiem, aby w zestawieniu znalazły się numery faktycznie najlepsze i faktycznie ulubione. + przy literach to wyróżnienie piosenek bardzo dobrych i często słuchanych. Zapraszamy do czytania, słuchania, oglądania, a w połowie lutego planujemy złapać w końcu kontakt z nowym, młodym rokiem.






- BEACH HOUSE [+ do wyboru z Teen Dream]

Może to i absurdalne, że przestrzeń 0-9 wypełnia piosenka z dziesiątką w tytule, ale sam utwór - znakomite 10 Mile Stereo - poniżej rejonów dziesiątkowych nie schodzi ani na sekundę. Śmiem twierdzić, że od czasów OK Computer i Exit Music (For a Film) nie powstał tak poruszający numer traktujący ściśle o bezwarunkowej nieprzemijalności uczucia. Beach House dokonują tu niemożliwego i cały rozmach piramid, panteonu, przestrzeni i nieboskłonu zawierają w przytulnym mikrokosmosie pięciu piosenkowych minut, tworząc tym samym muzyczną szklaną kulę z chatką, śniegiem i zaprzęgiem. Jeśli dodamy do tego kapitalny, charakteryzujący zresztą całe Teen Dream, songwriting, otrzymujemy kompozycję wybitną, zaspokajającą muzycznie, a jednocześnie definiującą uczucie bycia lasting part of everlasting love.

posłuchaj
zobacz (live, Primavera Sound 2010)



- BROKEN SOCIAL SCENE (feat. Lisa Lobsinger)

Zdecydowanie najlepsza piosenka na ubiegłorocznej płycie Broken Social Scene swoją repeatowalność zawdzięcza głównie wokalowi, dykcji i urokowi emisji Lisy Lobsinger z Reverie Sound Revue. Powiedzieć szybko i bezbłędnie It's like the all to all the all to all the ultimatum to raz, nagrać jeden z kawałków roku to dwa. To dwa.

posłuchaj
zobacz (live, Primavera Sound 2010)

+ na A:

Aias - A la Piscina
Arcade Fire (poza głównym zestawieniem z powodu nieznośnej sztywności alfabetu) - Ready to Start / Half Light I / Sprawl II (Mountains Beyond Mountains)



- Spain [+ Here Sometimes / Not Getting There]

Z najbardziej niedocenionej płyty 2010 roku pochodzi utwór dorównujący wielkością opiewanemu przeze mnie powyżej 10 Mile Stereo. Dwa tak miażdżące uczuciowo fragmenty mogłyby z powodzeniem stworzyć zestaw "Mały zawałowiec", z drugiej strony - obcowanie z nimi wynosi słuchacza na niesłychane poziomy ukojenia. Abstrakcyjne kontrasty zostawmy jednak na boku. Spain broni się samo i broni się jako zamknięta całość. Wciągane przez muzyczne wiry, rozciągnięte w nieskończoność wokalizy Kazu Makino (No more calling y___o___u___ i No more missing y__o__u__) rozbijają się majestatycznie o beatowy falochron, a całość zapewnia same przypływy i żadnego odpływu wielkiego zachwytu. Tekstowo jest wyjątkowo ciekawie, w stylu zgoła almodowarowskim (The dancer says he is the one to share my bed) czy nawet bergmanowskim (My sister says: no more calling you), no i cóż, znów chyba zaczyna się tak dziać, że wszyscy grają, a wygrywa... Japonia... i Włochy... no dobra - Hiszpania.

posłuchaj

+ na B:

Best Coast - Our Deal / I Want To



- Careful What You Say

A tu wystarczy belferskie: "jakbyś słuchał, to byś wiedział" i odautorskie zaproszenie do zapoznania się z naszym podsumowaniem EPek. Powtórzę tylko, że Careful What You Say rozpala i przywraca sformułowaniu "koronkowa robota" jego pierwotny seks (lub jeśli wolicie - sens).

posłuchaj

+ na C:

Cults - Go Outside



- ROBYN [+ Love Kills / Hang With Me]

Halo, halo! Takich hymnowych piosenek już się dawno nie robi! Dicho normalne dało nura w nudne, rozmemłane suity dla dresów, a dicho alternatywne chowa się po niszach! Aż tu nagle przychodzi Robyn i nagrywa piosenkę, którą każda szanująca się radiostacja powinna nadawać przynajmniej raz dziennie. Pisałem już pewnie o satynowej strukturze, piano black czerni, błyszczącym szyku, grubym podkładzie, matującym (nie odbłyszczającym, szach matującym!) motywie przewodnim, ale podkreślania perfekcyjności tego kawałka nigdy za wiele. Dancing On My Own? Za każdym odtworzeniem. A must.

posłuchaj
zobacz (teledysk)

+ na D:

Delorean - Real Love / Warmer Places / It's All Ours
Dum Dum Girls - Oh Mein Me / Jail La La / Rest Of Our Lives



- Bombay [+ Mientes (con Julieta Venegas) / Lycra Mistral]

No te vayas a China que alli no tienen cortinas
como las que nos escondieron de todos los demas


i to co potem to najczęściej słuchane przeze mnie pół minuty muzyki w roku 2010. Cały Bombay oferuje wybicie z dna Morza Martwego na sam wierzchołek Mount Everest, a mówiąc językiem "bliższym ludzkich spraw" - wystrzelenie z największej depresji na najwyższe szczyty radości.

posłuchaj
zobacz (teledysk)

+ na E:

Everything Everything - MY KZ, UR BF (patrz: piosenki roku 2009) / Leave the Engine Room



- DEERHUNTER [+ Revival / Desire Lines]

Od razu widzę jakąś di Trevi, Cibeles czy inną tańczącą na Montjuicu i w związku z tym współbrzmię z tym świetnym, najlepszym chyba na Halcyon Digest, numerem, który wessał w siebie pokłady ciepła z całego sezonu grzewczego i teraz oddaje je czyniąc zimę znośną. Pierwsze miejsce w konkursie małych form.

posłuchaj



- Strawberry Skies (feat. Laurel Halo)

Truskawki dobrze schodzą na rynku muzycznym. Wystarczy wymienić epokowe Strawberry Fields Forever, Strawberry Wine (której to płyty można, jak wiemy od wuja Destroyera, słuchać 131 razy pod rząd) czy właśnie ubiegłoroczne Strawberry Skies. Wspaniale wkręcająca piosenka i jedno z najlepszych połączeń chwytliwego songwritingu z pociągającym wokalem od czasów współpracy Vince'a Clarke'a z - cytat za wyświetlanym w TVP Kultura programem o latach 80. w muzyce - Alisonem Mojetem.

posłuchaj
zobacz (teledysk)

+ na G:

Girl Talk - do wyboru z All Day



- THE BIRD AND THE BEE [+ Kiss On My List]

Z cyklu "Samowystarczalni artyści recenzują się sami":

they were playing that song
And then it stuck into my head, stuck into my head


i

When we parked the car, they were playing that song
And we turned it up to ten and started up again


i jeszcze:

Every time I hear it play
I think of you and those summer days
Oh, I can still remember
When I heard it on the radio


posłuchaj

+ na H:

High Places - On Giving Up
Holly Miranda - Waves



- SUFJAN STEVENS

Był sobie król, był sobie paź w wersji 2010, czyli piosenka, która powinna ukazać się na singlu-pozytywce. Sufjan w szczytowej formie.

posłuchaj

+ na I:

Isobel Campbell & Mark Lanegan - Sunrise



- Younger Us

Najlepszy rockowy kawałek 2010? Bardzo możliwe. Younger Us - piosenka nr 1 na dotychczasowym bestofie Japandroids - tłucze skondensowaną gitarą, taranuje mocarnym refrenem, a przy okazji tchnie gęstą nostalgią za fajnym sezonem.

posłuchaj

+ na J:

J*Davey - Fight the Daylight
Janelle Monáe - Cold War



+ Miami Horror - I Look To You

Nie miałem przyjemności zapoznania się z całością ubiegłorocznego Illumination, ale słaba tegoroczna płyta Cut Copy może spowodować, że przeproszę się z Miami Horror na drogach poszukiwania dobrej nuty z Melbourne rodem. Pytanie tylko, czy bez pomocy zjawiskowej w I Look To You Kimbry Australijczycy są w stanie kosić tak dobrymi momentami. Mniam mniam, pyszota.

posłuchaj
zobacz (teledysk)



- DËNVER [+ Mi primer oro / Olas gigantes]

O Maryjanno, czyżbyś była zakochana? Bardzo możliwe, bo Lo que quieras - najcenniejsza zdaje się (zdaje się, bo wybór ciężki) perełka na Música, Gramática, Gimnasia - tchnie bzami, a Marianie Montenegro doprawdy do twarzy marzyć. Cały, niby prosty, trik opiera się na przewijającej się przez utwór nuconej pętli, ale jakże dobra jest ta nucona pętla! Słuchać prosto do ucha.

posłuchaj i zobacz (teledysk)

+ na L:

Lightspeed Champion - Dead Head Blues
Los Campesinos! - There Are Listed Buildings
Lower Dens - Rosie



- Primera Estrella [+ Sufrir (feat. Jens Lekman) / El Almanecer lub No Te Cuesta Nada lub Un Audifono Tu, Un Audifono Yo]

Jeśli uważnie śledziliście (a na pewno uważnie śledziliście) nasze poletko na last.fm, naciągnięcie reguł podsumowania właśnie w przypadku Meny nie powinno wydawać się Wam dziwne. Po wgryzieniu się w ten krótki album nie sposób zorientować się na konkretną piosenkę. Karty LTB zapełniały się już zgłoskami zachwytu nad artykulacją spółgłosek przez młodą Chilijkę, ale naprawdę ciężko nie łapać i nie uwielbiać tych małych smaczków rozproszonych po całej powierzchni albumu. Javiera Mena nagrała kiedyś jeszcze lepszą płytę - debiutanckie Esquemas juveniles (okładka!) wyznacza absolutne wyżyny popu okresu dojrzewania, czaruje niesamowicie dobrymi piosenkami i całkowicie zasłużenie topuje latynoamerykańskie podsumowania płytowe ubiegłej dekady. Wybór Primera Estrella na ten-jeden kawałek do podsumowania może wynikać z jego zawieszenia między aksamitnym, pudrowym charakterem Esquemas... a dyskotekową, do-przodu konwencją Meny. Odpowiedzi, że został wybrany, bo to jedna z kilku najlepszych piosenek 2010 także będą uznawane.

posłuchaj
zobacz (live)

+ na M:

Memoryhouse - To the Lighthouse



- Glitter

Przyciśnięty do muru, wybrałbym pewnie coś z Nouns, ale polemiki z twierdzącymi, że Glitter to najlepszy numer w historii No Age nawet bym nie zaczynał. Nasycenie melodyjnością jest tu zaskakująco spore, ale za taki radiowy sell-out większość grających dziś zespołów dałoby się pokroić. Nie gorzej jest w warstwie lirycznej. I want you back underneath my skin, mimo wywoływania skojarzeń iniekcyjnych, plasuje się w ścisłej czołówce wersów roku, a współgranie refrenowego I've been wonder-iiiing z rozprzężeniem gitar tylko tę pozycję umacnia.

posłuchaj

+ na N:

The New Pornographers - Crash Years
Nite Jewel - Am I Real? (feat. Teen Inc)



- CARIBOU

A to jest najlepsza piosenka w historii Caribou. I nie ma problemu.

posłuchaj
zobacz (teledysk)

+ na O:

Owen Pallett - Lewis Takes Off His Shirt



- You Can Count On Me

Niewiele jest osób, które z wielce monotonnego motywu pa-ra-ra ~ pa-ra-ra | pa-ra-ra ~ pa-ra-ra | pa-ra-ra ~ pa-ra-ra | pa-ra-pa-ra-pa-ra potrafią wykuć fantastyczną piosenkę, która zarazem uspokaja i nie daje spokoju. Niewiele, ale jednak istnieją. O, na przykład Noah Lennox.

posłuchaj

+ na P:

Parallels - Find the Fire / Reservoir / Vienna



- ARIEL PINK'S HAUNTED GRAFFITI [+ Bright Lit Blue Skies / Can't Hear My Eyes]

Wyobraźcie sobie sklep z najlepszymi popowymi hookami, telewizyjnymi hitami lat minionych, radiowym nastrojem nocnych audycji, refrenami tak czepliwymi jak numery, którymi faszerowała Was katechetka. A teraz przychodzi Ariel rzuca się w to wszystko na bombę.

posłuchaj
zobacz (teledysk, reżyseria: Wayne Coyne / George Salisbury)



- THE NATIONAL [+ Anyone's Ghost / Bloodbuzz Ohio]

Sorrow - piosenka stylistycznie i nastrojowo spokrewniona z Daughters of the Soho Riots z Alligatora - brzmi jednak jak ukryty utwór z płyty Boxer. Berninger śpiewa Sorrow's my body on the waves i utrzymuje słuchacza w takim właśnie - melancholijno-bezwładnym stanie. Czarodziejstwo.

posłuchaj

+ na S:

Sleigh Bells - Tell 'Em
Soutaiseiriron - Miss Parallel World / Kininaru Ano Ko
Spoon - Goodnight Laura / Written In Reverse / Trouble Comes Running
Stricken City - Animal Festival



- All Around and Away We Go

I znowu - otwieramy podręczniki na wpisie Wideo dnia #161 and away we go.

posłuchaj
zobacz (teledysk)

+ na T:

Teen Inc. - Friend of the Night
The Tallest Man on Earth - The Dyring of the Lawns
Tokyo Jihen - wedle upodobań ze Sports
Triángulo De Amor Bizarro - De La Monarquía A La Criptocracia
Twin Shadow - Tether Beat / Castles in the Snow / Tyrant Destroyed



- Neuneu [+ First Love / Sex Dreams And Denim Jeans]

No taaak, jest gała radioodbiornika w utworze tytułowym i kopiąca w prąd kolan rozmowa telefoniczna w First Love, ale to Neuneu wygrywa playcountem. Seksapil rozpisany na prostą, taneczną nutę z tak charakterystycznym dla Uffie ironicznym tekstem. You wanna talk about it? Uh! Let her talk about it!

posłuchaj



- The Dawn of Your Happiness Is Rising

Numer 1 z Amoral faktycznie bardzo amoralnie obchodzi się z naszym czasem i każe się powtarzać w długich seriach. Może nie tak długich jak Spectator & Pupil z EPki z 2009 roku, ale może jednak. Zostawmy statystyki i cieszmy się jednym z najlepszych otwieraczy 2010.

posłuchaj

+ na V:

Vampire Weekend - Horchata / White Sky



- Ashes to Ashes (David Bowie cover)

Coverowanie to zajęcie bardzo niebezpieczne. O ile kiedyś, z wywieszonym jęzorem czekało się na smaczki w postaci innych, ciekawych wykonów znanych kawałków, o tyle era masowego internetu, tysiąca i jednego tribjutu i miliona cover-sesji sprawiły, że emocje chciały się odbić od dna i dno zarwały. Raz na jakiś czas pojawia się jednak w tej beczce dziegciu łyżka miodu i takim właśnie miodem na uszy jest Ashes to Ashes w wykonaniu pań z Warpaint. Utwór niby nieruszalny i dziwnie brzmiący poza ustami Bowiego, ale kogo to obchodzi jeśli brzmi tak dobrze?

posłuchaj



- THE HUNDRED IN THE HANDS

Ja wiem, że modły do tak prostego motywu gitary mogą się wydawać na-iwne, ale co ja poradzę - Young Aren't Young zaskakuje. Tłumacząc tę małą językową prowokację wyjaśniam - zaskakuje nie w znaczeniu "zadziwia", a "wskakuje w trybiki". Jeśli to Wam nie wystarcza (to Wam nie wystarcza?) dodajcie piękny wokal Eleanore Everdell i (tak, równie banalne jak gitara) pół-mówione outro. Zresztą, co ja się tłumaczę? Od kiedy to popowy hit nie jest fajny?

posłuchaj



No a teraz już Zapraszamy do słuchania i polecamy się na luty. Ewentualne pominięte piosenki trafią do tegorocznej musztardy. Dzięki i do przeczytania!

niedziela, czerwca 06, 2010

Primavera Sound 2010 - dzień 3.





PS2010 | POCZTÓWKI | WIDEO | CZWARTEK | PIĄTEK | SOBOTA



Po bezbłędnym czwartku i piątku jak malowanie przyszedł czas na sobotę, która jako najmniej napakowana delicjami dała chwilę wytchnienia, ale oprócz tego przyniosła kilka znakomitych koncertów. Dwa sympatyczne fragmenty - Real Estate i Dr. Dog - to na początkowe przesłuchanie. A potem solowy Bradford, którego nie mogliśmy obejrzeć dwa lata temu.

ATLAS SOUND - 19:15, scena PITCHFORK


Britt Daniels (Spoon) ogląda Bradforda Coxa (Atlas Sound) ; fot.: evitale
[nasz ulubiony Primaverowy set zdjęć /
our favourite Primavera photo set - evitale]


Po dwóch fantastycznych występach zespołu Coxa na PS08 i PS09 przyszła pora na Bradafora i jego solówkie na scenie Pitchfork. Koncert wypadł bajecznie i choć nie tak dobry jak wspomniane miazgi Deerhuntera, zapadł w pamięć z zupełnie innych względów.


wideo: louder than bombs

Otóż wśród całego fest-rozgardiaszu Bradford wyglądał jak postać z innej planety. Postać, która przyjechała nad morze zagrać ludziom kilka piosenek. Nierealny jak preWoodstockowy Max Born śpiewający Don't Think Twice, It's All Right Dylana w przerwie kręcenia Satyriconu (do zobaczenia na świetnej wystawie o Fellinim w Caixa Forum i u nas, niżej). Skok przez fale w sedno muzyki to bardzo ożywcze doświadczenie.



FLORENCE AND THE MACHINE - 20:50, scena SAN MIGUEL

Tu natomiast wielka porażka. Jak długo można naciągać samogłoskę zanim pęknie? Pretensjonalna nuda, spłaszczone hity, denerwująca maniera. Sometimes I feel like saying "Lord I just don't care" But you've got the love I need to see me through? A paszła won.

GRIZZLY BEAR - 21:55, scena RAY-BAN


Grizzly Bear ; fot.: louder than bombs

Wóz tym razem nie nawalił, więc w przeciwieństwie do Górnego Śląska, środkowa Katalonia Grizzlych usłyszała. Zagrali znakomicie, a mi od razu przypomniał się (cytowany zresztą na LTB przy okazji podsumowania 09) tekst recenzenta Uncut - tej płyty trzeba posłuchać wszędzie. Veckatimest, podobnie zresztą jak Yellow House (bo Horn to już trochę inna historia), to płyta tylko z pozoru klimatycznie konkretna. Tak naprawdę utwory Grizzly Bear dostosowują się do przestrzeni, w której są grane. Mogą brzmieć jak przytulne przydymione numery, mogą jak bardzo przestrzenne i żywiołowe (a chodzi tu i o siłę i o naturalność brzmienia) piosenki, jakby uszyte na dużą scenę.


wideo: louder than bombs

Muzyczne wrażenia ogromne zarówno przy ubiegłorocznych hitach (Two Weeks, While You Wait For The Others), jak i przy ulubieńcach trochę już przykurzonych (bardzo wzruszające Knife). I tylko estetyka twarzy nieco niepokojąca - co prawda bez znanych z teledysku koszmarnych świateł, ale z momentami gdy śpiewające licko niepostrzeżenie zamieniało się w Lipko.


wideo: pleasureperhaps

NO AGE - 23:00, scena PITCHFORK


No Age ; fot.: evitale
[nasz ulubiony Primaverowy set zdjęć /
our favourite Primavera photo set - evitale]


Mieliśmy iść na Built to Spill, ale tłum napierający na scenę ATP przegonił nas pod zadaszenie. A że koncert No Age nigdy nie jest zły nie zmartwiliśmy się i nie pożałowaliśmy. Po brawurowych akcjach ekipy Wschodu, (Atlas Sound, Grizzly Bear) przyszła pora na Zachód, a na pytanie How are things on the west coast? Randy i Dean zgodnie z przewidywaniami odpowiedzieli WWWHHOOOOAAA!!!sh away what we create! Bardzo energetyzujący występ, piękne aranże świetnych fragmentów Nouns, bijemy brawo, czekamy na OFFa.

DUM DUM GIRLS - 00:15, scena PITCHFORK


Dum Dum Girls ; fot.: ghostdrone

Rozochocony Zachód kontynuował ofensywę, a po kolejnym koncercie zespołu z LA piosenkowe pytanie Gibbarda Is this the city of Angeles or demons? zaczęło brzmieć wyjątkowo głupio. Po szatańskim darciu ryja na dokładkę grzesznice w pięknych tutaj toaletach, prezentujące jedną z najlepszych płyt tego roku i zaczynające od coveru jednej z moich pięciu ulubionych piosenek The Rolling Stones. W 2008 Primavera skończyła się dla nas absolutnym koncertem Animal Collective, w 2009 finał należał do świetnych Gang Gang Dance, w tym roku odpowiedzialność kończenia spadła na Dum Dum Girls. Po żenadzie na Summer of Music odpuściliśmy Pet Shop Boys (bo to nie można wyjść i trzasnąć Behaviour? trzeba udawać odbiornik telewizyjny?) i na końcówkę wybraliśmy właśnie girlsband z Kalifornii, co okazało się decyzją słuszną i w sumie jednym z najfajniejszych momentów całego festiwalu. Najlepsze na płycie Oh Mein Me wypadło obłędnie, singlowe Jail La La pociągająco, piękne, naiwne, szczeniackie Rest of Our Lives poruszająco. Słuszne pytanie padło kiedyś w ich kontekście. What's not to love?


wideo: louder than bombs

I już koniec? No koniec, ale umówmy się - festiwal żyje. Przez pierwsze pół roku wspomnieniami i grubym ziarnem jutuba, przez drugie pół zapowiedziami kolejnej edycji, datami ogłaszania nowych zespołów i odbitym na palcu klawiszu F5. Żegnamy się więc bez wielkiego smutku, bo Primavero, you’re the reason I’m trav’lin’ on So don’t think twice, it’s all right. Dzięki za dobrnięcie do końca i do przeczytania wkrótce!

wtorek, maja 04, 2010

Wideo dnia #073



I'm really sorry if you want more screaming, czyli grupa krzykaczy, o których już krzyczeliśmy:

Japandroids - Les Savy Fav - Los Campesinos! - Low - No Age.

Jako że nie damy drzeć na siebie mordy tuż po długim weekendzie, wyznaczamy jednego przedstawiciela. Sami nagraliśmy, sami puszczamy i sami (już po raz trzeci) zedrzemy gardło na koncercie No Age. Dobrze, że grają ostatniego dnia.



PS10 - 08 - No Age

niedziela, października 26, 2008

White Circle Crime Club, No Age - live - [2], Barcelona - 25.10.2009

Po trzech niemiłych zaskoczeniach związanych z koncertem otwierającym tegoroczny Wintercase (sala, support, gwiazda), trzy miłe zaskoczenia wczoraj.



Po pierwsze sala [2] - o wiele fajniejsza niż Razzmatazz 3 (mamy nadzieję, że 1 i 2 lepsze, bo sporo się tam dzieje) - przypomijąca madrycką Salę Heineken.




Po drugie support - naprawdę świetny koncert belgijskiego White Circle Crime Club (aż kupiliśmy ich nową płytę Pictures of Stares, przesłuchamy, damy znać). Muzyka raczej typu buldożer niż buldożek (francuski? Air?), ale szczera, przemawiająca i co najważniejsze dobrze skomponowana. Brawo.




Zaskoczenie nr 3? Gwóźdż programu, czyli No Age, którzy nadal ocierają się o casus Gincia (1 2), ale zagrali koncert nieco lepszy od tego, który oglądaliśmy na Primaverze. Udało się przenieść na scenę więcej ukrytej melodyjności, której na Nouns przecież sporo. Było głośno, wrzaskliwie, bywało chaotycznie, ale to wszystko grało jako całość. Nie tak wyglądałby mój idealny koncert No Age, ale o porażce nie może być mowy. Dobry, naprawdę dobry występ.


Aaa, jeszcze jedno! Z kartą najfajniejszego-festiwalu-na-świecie wejście było darmowe. Poniżej pamiątka z WCCC i dwie z No Age.



White Circle Crime Club



No Age - Here Should Be My Home



No Age - Eraser

wtorek, czerwca 10, 2008

PRIMAVERA SOUND 2008 - dzień 2.



[ W związku z trwającym EURO 2008 – turniejem, który wywołuje u Waszego wujka Slejwa wielką podjarkę, każda dzisiejsza recenzja będzie opatrzona odpowiednim komentarzem. Podziękowania dla Zczuba.pl za spisanie tej mądrości narodu. Szacun! ]



THE SWELL SEASON – AUDITORI – 6,5/10
czyli o niewiedzy i miłej niespodziance



To może trener Strejlau coś powie o Arabach, bo ja od nich znam tylko Bin Ladena z telewizji - Wojciech Kowalczyk, Polsat

Nastawieni byliśmy na soundtrackową miałkość, a tutaj fajny pop-folk-rockowy występ, bardzo dobry na przystawkę. + Cactus Pixies (w wersji nie tak fajnej jak Bowiego z Heathen, ale też niezłej ; wideo poniżej) i bardzo duże zaangażowanie występujących. OK.




THE MARY ONETTES – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Szwedzi zaatakowali z ogromnym ferworem. - Przemysław Pełka, Polsat

Babcia w Gliwicach aż chyba cmoknęła z radości, a rodzice na trybunach pewnie biją brawa - Tomasz Zimoch, Polskie Radio

Obok British Sea Power najlepszy stricte rockowy koncert festiwalu. Wybaczamy (z trudem) brak The Laughter. W zamian za to otrzymaliśmy m.in. bardzo-do-przodu-wersję Lost (wideo poniżej) i wzruszające Companion. Nie mówiąc już o bardzo sympatycznym 'spotkaniu' z zespołem po koncercie, które zaowocowało „Thanx Chris!” na okładce (nie dali rady z „Krzysztofem”). A wokalista tak się zestresował spotkaniem ze mną, postacią tak znaną i lubianą w świecie, że wylał na siebie piwo. „Bardzo przepraszam, ale obecność pana konsula tak mnie onieśmieliła, że oblałam się winem”.


The Mary Onettes - Lost ; wideo - my


NO AGE – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Wskazane byłoby wezwanie kapitanów i zwrócenie uwagi na zbyt nadmierną ostrą grę - Dariusz Szpakowski, TVP

Na fali wielkiej ekscytacji ich albumem Nouns oczekiwania były właśnie zbyt nadmierne, a tu po prostu dobry koncert. Aha, jeśli nie mieliście nigdy do czynienia z muzyką No Age to na koncercie będzie ciężko. Melodie są dość skrzętnie ukryte pod grubym shoegaze'owym puchem. Do rozkminienia w domu i dopiero później – używania na żywo. W każdym razie, trzymamy kciuki a future is bright.


MAN MAN – VICE JAGERMEISTER – 8/10



I teraz kibice, którzy przynieśli na stadion koguty, zajadają się cukinią - Krzysztof Ratajczak, Polskie Radio

Każde dotknięcie piłki nogą może spowodować utratę bramki samobójczej - Mateusz Borek, Polsat

No i właśnie – o co chodzi? Muzyk skacze do wody, muzyk udaje epileptyka, muzyk skacze po pianinie? Spokojnie, to tylko zespół Ziom Ziom z Philadelphi – autorzy jednej z najlepszych płyt tego roku (Rabbit Habbits – koniecznie!).Przy tak wysokim natężeniu surrealu i rozpieprzu o samobója bardzo łatwo, więc to, że ten koncert się odbył i był bardzo dobry budzi respekt. Energetyzujący, inteligentny set z masą świetnie wykonanych numerów z nowej płyty.


Man Man - Big Trouble ; wideo - henninkj81


CAT POWER – ROCKDELUX – bez oceny



Ballack ziewa, chyba się nie wyspał, bo przecież mecz całkiem żywy - Mateusz Borek, Polsat

Jak można zasnąć na koncercie Cat Power, na który czekało się tak długo? Na występ ślicznej, zdolnej, inteligentnej Cat Power, do jasnej cholery?! A można, permanentny brak snu robi swoje. Ja wytrzymałem trzy piosenki (na szczęście było wśród nich moje ukochane Metal Heart), moje dziewczęta zero piosenek. Czy wymiatam? Nie. Wymiękliśmy i dla rozbudzenia musieliśmy nabyć redbulle i udać się na:


FUCK BUTTONS – ATP – 7,5/10



Poproszę o plazmę, będę demonstrować - Andrzej Strejlau, Polsat

No i tu się (nie do końca, ale jednak) rozbudziliśmy. Świetny, transowy występ – bardzo atrakcyjna demonstracja jednej z naszych ulubionych płyt 2008.


idziemy na... Fuck Buttons - Sweet Love For Planet Earth ; wideo - my


THE GO! TEAM – ESTRELLA DAMM – bez oceny



Sobolewski wystawił ze zmęczenia swój długi język i położył go na wardze - Polskie Radio

Nadal śnięci wpadliśmy na Junior Kickstart co nas bardzo ucieszyło, jako że to numer fantastyczny. Bez oceny bo widzieliśmy mało, kuracja redbullowa trwała.


EL GUINCHO – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Gdyby ta piłka wpadła do bramki, z pewnością byłby gol - Mirosław Trzeciak, TVP

Otóż to. Ale gdy prawie w ogóle (!) nie słychać wokalu nie pomagają nawet świetne wizualizacje i sympatia miejscowych. Kompozycje z Alegranzy bronią się samę – to jeden z najlepszych albumów ostatnich lat. No ale, ale! Trzeba to jakoś przekazać. Mamy nadzieję, że na Benicassim będzie lepiej. Bo pana Guincho, jak wiecie, uwielbiamy.


El Guincho - Kalise ; wideo - my


relacja - dzień 1.
relacja - dzień 3.


Na dzisiaj to tyle, zapraszamy na relację z trzeciego dnia, która powinna się pojawić bardzo niedługo.