Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bat for lashes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bat for lashes. Pokaż wszystkie posty
środa, stycznia 30, 2013
Single roku 2012 / The best of 2012 - singles ( + teledysk roku / + video of the year)
Najlepszy teledysk roku / The best video of the year:
Javiera Mena - Luz de Piedra de Luna
Twórca: Canada - www.lawebdecanada.com
SINGLE:
Polecamy / recommended:
AlunaGeorge - Your Drums, Your Love
Andrea Balency Trio - Lover
Carly Rae Jepsen - Call Me Maybe
Cat Power - Ruin
Chromatics - Kill for Love
David Byrne & St. Vincent - Weekend in the Dust
Dum Dum Girls - Mine Tonight
Fiona Sit - 9:55 PM
Grimes - Oblivion
iamamiwhoami - Goods
Las Amigas de Nadie - Tronador
Olga - Nuestros colores (con Javiera Mena)
Paul Banks - The Base
Purity Ring - Belispeak
Santigold - Disparate Youth
Solange - Losing You
Tame Impala - Feels Like We Only Go Backwards
Tony Gallardo II - Tormento
Violeta Castillo - Afilados
... i wiele innych / ... and many others
Bardzo polecamy / Highly recommended:
Hey Chica! - Lo Que Nadie Ve
Holy Esque - Rose
Icona Pop - I Love It
Japandroids - Younger Us (poza top 5, bo ponownie, patrz: piosenki roku 2010)
Los Punsetes - Alférez Provisional
Nite Jewel - One Second of Love
quierostar & Mamacita - Destrucción total
Susanne Sundfør - White Foxes
Sofía Oportot - Señal
The XX - Our Song
TOP 20
20. La Bien Querida - Arenas Movedizas
19. Aldo Benítez - Efecto (con Javiera Mena)
18. Las Ligas Menores - Accidente
17. The Raveonettes - She Owns the Streets
16. Twin Shadow - Five Seconds
15. Grizzly Bear - Yet Again
14. The Tallest Man On Earth - There’s No Leaving Now
13. yiLet - Mi Verano de Invierno
12. Chairlift - Amanaemonesia
11. El mató a un policía motorizado - Mujeres bellas y fuertes
10. Jessie Ware - Running
posłuchaj
9. Kindness - Cyan
posłuchaj
8. Protistas - Granada
posłuchaj
7. Granit - Aresta
posłuchaj
6. John Talabot - Destiny (feat. Pional)
posłuchaj
5. El Perro del Mar - Walk On By
4. Bat For Lashes - Laura
3. Capullo - La Nueva Configuración
2. Linda Mirada - Secundario
1. Pegasvs - La Melodía del Afilador
czwartek, stycznia 10, 2013
2012 - the best of (LP + EP)
Andrea Balency Trio - Lover
El mató a un policía motorizado - La Dinastía Scorpio
Holy Esque - Holy Esque
Las Ligas Menores - El Disco Suplente
Outfit - Another Night's Dreams Reach Earth Again
Six by Seven - The Death Of Six By Seven
Sr. Amable - Himnos al desencanto
Violeta Castillo - Horizonte
EP-ka roku / Best EP of the year
ex aequo:
Granit - Granit
Polecane płyty / Recommended LPs
Beach House - Bloom
Cat Power - Sun
Cat Power - Sun
David Byrne & St. Vincent - Love This Giant
Dinosaur Jr. - I Bet On Sky
Muse - The 2nd Law
OLGA - Gracias tonales
Protistas - Las Cruces
Susanne Sundfør - The Silicon Veil
Top 20
20. miejsce ex aequo dla płyt, o których na pewno zapomnieliśmy
19. Purity Ring - Shrines
18. Chromatics - Kill For Love
17. The xx - Coexist
16. Jessie Ware - Devotion
15. Nite Jewel - One Second of Love
14. Maria Rodés - Sueño Triangular
13. Japandroids - Celebration Rock
12. Kindness - World, You Need a Change of Mind
11. Chairlift - Something
19. Purity Ring - Shrines
18. Chromatics - Kill For Love
17. The xx - Coexist
16. Jessie Ware - Devotion
15. Nite Jewel - One Second of Love
14. Maria Rodés - Sueño Triangular
13. Japandroids - Celebration Rock
12. Kindness - World, You Need a Change of Mind
11. Chairlift - Something
10. The Tallest Man On Earth - There's No Leaving Now
9. Twin Shadow - Confess
8. The Raveonettes - Observator
7. El Perro del Mar - Pale Fire
6. John Talabot - fIN
9. Twin Shadow - Confess
8. The Raveonettes - Observator
7. El Perro del Mar - Pale Fire
6. John Talabot - fIN
5. Grizzly Bear - Shields
Około godziny. Tyle czasu czekaliśmy (oparci o zdobyte w ostatniej chwili barierki) na koncert Grizzly Bear podczas Pitchfork Music Festival Paris 2012. Godzina to całkiem sporo czasu, w - niecałą! - godzinę można np. przeanalizować historię jednego z najlepszych zespołów obecnego stulecia. Zespołu, który wyszedł od płyt trudniejszych i bardziej hermetycznych i w ciągu kilku lat przeszedł do płyt "łatwiejszych" i bardziej otwartych, ale jednocześnie bardziej złożonych, misternych i dopracowanych. Muzycy Grizzly Bear poszli więc drogą równoległą do bitelsowskiej - wychodząc nie od czystej piosenkowej formy, lecz od poszukiwań atmosfery, ale idąc w tym samym kierunku - coraz większego doskonalenia kompozycji. Tak powstają wielkie dyskografie.
Około godziny - tyle czasu, wystarczy, by wysnuć o wiele więcej wniosków, bo temat wdzięczny i rozległy, ale w - niecałą! - godzinę można też posłuchać Shields, co też zalecamy - w dużych dawkach, bo nie przejada się ani trochę.
4. Linda Mirada - Con mi tiempo y el progreso
My: Gratulujemy nowej płyty, jest naprawdę znakomita i podoba nam się jeszcze bardziej niż debiut!
Linda: Dziękuję!
Cała przyjemność po naszej stronie.
3. Bat For Lashes - The Haunted Man
2. Pegasvs - Pegasvs
Rzadko kiedy powstają debiuty tak mocne jako całość i muzyczne doświadczenie, o którym Luciana i Sergio mówią w naszym kwietniowym wywiadzie, na pewno miało tu ogromne znaczenie. Pegasvs to dzieło kompletne - świetnie skomponowane, ułożone, operujące emocją w najczystszej formie, a jednocześnie trzymające ją w ryzach porywających piosenek. Piosenek porywających żywiołowo i energetycznie + rozdzierająco i melancholijnie. I mimo tego, że każdą z nich uda nam się bez problemu zaliczyć do jednej z tych grup, siła Pegasvsa tkwi w tym, że całe to - konstelacyjnie rozległe - spektrum emocji znajduje się wewnątrz każdego utworu. Soczewki, kontrasty i mikroświaty mają najwyraźniej bardzo wiele wspólnego z sednem absolutu.
1. Capullo - Testigos del fin del mundo
Testigos del fin del mundo… cóż, ta piękna płyta ogniskuje w sobie to, co najlepsze w nowym, niezależnym latino. Mamy więc elektronikę podszytą orkiestrą, szczere sacrum emocji ze ślicznie przystylizowaną dicho-profanką stylu, filmy Buñuela z lat 50. i książki Cortazara z lat 60., latynosów w Paryżu i Europę w Meksyku, rozpikselowane wideo-fascynacje i kompozycyjne fascynatory, stany zjednoczone i stany osobne, dziewczyńskość i chłopięcość, ciepłe dni i zimne noce.
Piosenki są tu i pretekstem do opowiedzenia historii i historiami samymi w sobie, najciekawsze jest chyba jednak to, że mnóstwo rzeczy do wysłuchania to elementy, które są bardziej efektem oddziaływania tej płyty, a nie tego, co zostało na nią nagrane. Innymi słowy - zamiast tego, co autor miał na myśli słyszymy siebie na wspaniałym, świeżym i ożywczym podkładzie.
Oprócz tego - umieszczenie Capullo na pierwszym miejscu podsumowania roku to także funny-thing-to-do i to wcale nie dlatego, że ci młodzi Meksykanie nie zasługują na miano autorów najlepszego albumu 2012. To nasze przymrużenie oka, wskazujące na wielką umowność kolejności w tego typu rankingach, czy lepiej - umowności takich zestawień w ogóle. Oto komedia romantyczna wygrywa z poważnymi dramatami, longplej istniejący w świadomości słuchaczy zamieszkujących dalekie miejsce po przecinku triumfuje nad płytami wielkimi i płytami wielkich. Triumfuje i nie, bo i Natashę i Pegasvs widzimy także tu - na samych szczytach ubiegłego roku.
Ale OK, była laudacja, czas na prywatę, więc:
¡E! ¡Capullo! ¡Os dije que vuestro disco ocuparía un puesto alto en nuestro ranking!
czwartek, grudnia 20, 2012
Paris postcards (3)
| Maison Européenne de la Photographie - Photography in France, 1950-2000 | Joni Mitchell - In France They Kiss On Main Street + Bat For Lashes z The Haunted Man |
|
Zdjęcia / photos:
1 - Robert Doisneau, 1950, private collection, Paris
2 - Jean-François Bauret, Franck Protopapa, 1967
© Jean-François Bauret
Collection Maison Européenne de la Photographie, Paris
poniedziałek, listopada 26, 2012
Bat For Lashes - Le Trianon, Paris - 25.11.2012
Tuż pod tekstem wspaniałe Lilies prosto spod sceny paryskiego teatru Le Trianon (tego, pod którym St. Vincent wykonywała Paris is burning).
Dodatkowo powiemy tylko, że - znowu - był to jeden z kilku najlepszych koncertów na jakich udało nam się być, chyba jeszcze bardziej magiczny niż ten festiwalowy, trzy lata temu w Barcelonie. Natasha przenosi na scenę to, o czym pisze David Byrne w How Music Works - śpiewa bardzo mądre i często bardzo smutne piosenki w sposób absolutnie radosny, jednak nie nieszczery, a paradoksalnie ogromnie naturalny. Niesłychany talent, wspaniałe kompozycje i nieskrępowana radość przekazu.
Także:
Mam crusha na Natashę.
Khan't help falling in love.
Itd.
Etc.
Wonderfulism i wspaniałość.
Thank you, Bat For Lashes.
sobota, września 08, 2012
iTunes Festival 2012
Ależ to był znakomity wieczór - najpierw cudowna jak zawsze Bat For Lashes, a potem Elbow - którzy mimo haniebnego olania swojej pierwszej, najlepszej płyty zagrali świetny koncert z wieloma wzruszającymi momentami. Bywa, że da się te występy obejrzeć z odtworzenia, więc jeśli nie widzieliście, to polujcie, a uszy Wasze Wam podziękują.
Throw those curtains wide
One day like this a year would see me right
środa, lutego 23, 2011
o tych paniach
To ciekawe: Wstałem dziś z Angel Deradoorian w głowie, a wieczorem przeczytałem, że wydała ona dzisiaj dzieloną 7", którą oczywiście natychmiast zamówiłem. Część Deradoorian to naprawdę wspaniale surowa , wyprodukowana przez Avey Tare'a Marichka - skowronek na uwięzi mechanicznej muzycznej pętli. Obie strony splitsingla do odsłuchania tutaj. Bardziej zainteresowanym oferuję mailowo zripowaną empetrójkę.
To ciekawe 2: Od wczoraj przesłuchuję nową płytę Lykke Li. Uważam, że jest naprawdę niezła i stwierdzam bez zbędnego dumania, że jest czwartą tegoroczną płytą, która mi się podoba. Najlepszy chyba fragment - prężące się pod piątką Get Some - daje z liścia wszystkim czterem lady marmalade i bez wysiłku pulsuje dalej pociągającym, kabaretkowym flowem, żującym gumę wokalem i charakterystycznie przekorną nawijką:
Like the shotgun I can't be outdone
I'm your prostitute, you gon' get some
Like the shotgun needs an outcome
I'm your prostitue, you gon' get some
Wounded Rhymes nie składa się jednak z samych chwytliwych quickies. Po raz pierwszy byłem z Lykke w niebie po usłyszeniu debiutanckiego Little Bit, po raz drugi - po doznaniu koncertowego I'm Good, I'm Gone z nagranej dla iTunes żywej EPki, po raz trzeci - po spotkaniu z After Laughter (Comes Tears) z singla dzielonego z El Perro del Mar, a po raz czwarty, gdy zachłysnąłem się pochodzącym z nowego albumu, mocno disnejowskim, tęsknym i przestrzennym Love Out Of Lust. We will live longer than I will / We will be better than I was - no było to wszystko, było, ale mimo wszystko!
Trzeciego wczesnego faworyta z drugiego długograja Szwedki zostawiłem sobie na koniec, bo to właśnie z nim związana jest hipotetyczna ciekawostka z tytułu poprzedniego akapitu. Chodzi o otwieracz - równo trzyminutowe, baaardzo predestynowane do otwierania płyty Youth Knows No Pain, w sercu którego leży centralny motyw Depeszowego Strangelove. No i cóż - zapisałem to sobie przemykając autobusem A przez wyludnione miasto, wróciłem do domu i przeczytałem, że Bat For Lashes właśnie scoverowała Strangelove do reklamy Gucciego. Zaczyna się u mnie wykształcać swoisty fear of music, bo jak powiedziałby właściciel prochowca: "coś za dużo tych zbiegów okoliczności". Wrzucam więc do znudzenia kawałki już spalone. Albo w ten sposób tłumaczę sobie po prostu kilkunasty repeat Marichki lub Lykkowej "piątki".
Lykke Li - Wounded Rhymes (Hype Machine Album Exclusive) by LykkeLi
sobota, marca 06, 2010
piątek, stycznia 22, 2010
podsumowanie 2009 - płyty
Po kolei:
* płyty przesłuchane i szybko zapomniane -> tutaj
* płyty nieco lepsze, ale poza rankingiem -> tutaj
- nagroda specjalna -
JAMES YORKSTON & THE BIG EYES FAMILY PLAYERS
Folk Songs
Album zbyt odmienny, aby konkurować z innymi w zwykłym rankingu. Trochę pisaliśmy już tutaj, ale warto dodać, że to świetne wskrzeszenie folkloru i zadziwiająca bezstratna konwersja zapomnianych piosenek do muzycznego świata XXI wieku. Tak twórczą art-wiochę ma na swoim koncie tylko naród czeski, ale umówmy się: odrodzenie narodowe < Folk Songs. Znakomita płyta.
-- miejsca 50-31 --
50. JULIAN PLENTI - Julian Plenti Is...Skyscraper
49. THE MARY ONETTES - Islands
48. IAN BROWN - My Way
47. JUNIOR BOYS - Begone Dull Care
46. SUNSET RUBDOWN - Dragonslayer
45. RAIN MACHINE - Rain Machine
44. ASOBI SEKSU - Hush
43. TOWA TEI - Big Fun
42. SCOTT MATTHEW - There Is an Ocean That Divides and With My Longing I Can Charge It With a Voltage That's so Violent to Cross It Could Mean Death
41. HOPE SANDOVAL & THE WARM INVENTIONS - Through the Devil Softly
40. GANGLIANS - Monster Head Room
39. THE RAVEONETTES - In and Out of Control
38. THE ANTLERS - Hospice
37. MUSE - The Resistance
36. ARCTIC MONKEYS - Humbug
35. POLVO - In Prism
34. THE DODOS - Time To Die
33. THE CLIENTELE - Bonfires on the Heath
32. YEAH YEAH YEAHS - It's Blitz!
31. EL PERRO DEL MAR - Love Is Not Pop
--- pierwsza trzydziestka ---
No i zaczynamy odliczanie. Multimedialne załączniki na dole.
30. THE DECEMBERISTS - Hazards of Love
krótko: Jedno z większych rozczarowań tego roku broni się kilkoma utworami i nieco blackriderowym klimatem. Za długo i zbyt słabo kompozycyjnie, ale z drugiej strony bez katastrofy i z jedną perełką (The Wanting Comes In Waves).
posłuchaj no: The Hazards of Love 1, The Wanting Comes In Waves / Repaid
29. REAL ESTATE - Real Estate
krótko: Plaża, dzika plaża... Na razie jest nieźle, ale potrzeba drugiej płyty, aby przekonać się czy w przyszłości "twarz przy twarzy" czy raczej "la, la, la, la"
posłuchaj no: Suburban Dogs
28. WILCO - Wilco (The Album)
krótko: Wilco bez dreszczyka z Yankee czy skondensowanej słodyczy (tubka Gostyń, anybody?) Sky Blue Sky, ale z albumem dość solidnym i z bardzo przyjemnymi momentami.
posłuchaj no: Wilco (The Song), Everlasting Everything
27. DAN DEACON - Bromst
krótko: Występ na Primaverze żenujący, a szkoda, bo Bromst to płyta miejscami fascynująca. Gęsta faza w ostrym lesie czy jakoś tak.
posłuchaj no: Build Voice, Snookered
26. DOLL AND THE KICKS - Doll and the Kicks
krótko: OK, teraz kilkadziesiąt minut Doll, potem filmiki i jedziemy. Skojarzenia z Tour of Refusal nie do wywabienia, stąd spory sentyment. Płyta porządna, muzycy sympatyczni, grupa rokująca, "zal."
posłuchaj no: If You Care, Pictures, Superstar
25. CHARLOTTE GAINSBOURG - IRM
krótko: Nie urzekła mnie ta płyta aż tak jak 5:55, ale myślę, że w ogólnej opinii będzie uchodzić za ten lepszy album Charlotte. Beck jak najbardziej, filmowy flow również, bardzo ok.
posłuchaj no: IRM, Heaven Can Wait, Time of the Assasins
24. THE FLAMING LIPS - Embryonic
krótko: Nice try, nice try...
posłuchaj no: The Sparrow Looks Up at the Machine, I Can Be a Frog (feat. Karen O), Worm Mountain (feat. MGMT)
23. DIRTY PROJECTORS - Bitte Orca
krótko: Pisałem już, że chyba za mało grania na tyle gadania, co nie znaczy, że tej płycie nie należy się uwaga. Gdy nie denerwuje - olśniewa, proporcje rozstrzygnęły o jej miejscu w rankingu. Świetna okładka!
posłuchaj no: Cannibal Resource, Stillness Is the Move
22. jj - jj n° 2
krótko: Rozpływałem się już nad Are You Still in Vallda?, więc żeby się nie powtarzać - materiał nierówny, bardziej EPkowy niż płytowy, ale z highlightami, które windują całość prawie do pierwszej dwudziestki.
posłuchaj no: From Africa to Malaga, Ecstasy, Are You Still in Vallda?
21. ATLAS SOUND - Logos
krótko: Całościowo nie jest to płyta tak dobra jak Let The Blind... (czy nie mędzę dziś zbytnio?), ale za to ma bardziej uderzające fragmenty, przede wszystkim oba duety. Ten z Pandą na poziomie pawilonowym.
posłuchaj no: Walkabout (feat. Noah Lennox), Criminals, Quick Canal (Laetitia Sadier)
20. WILD BEASTS - Two Dancers
krótko: Kiedy po fantastycznym remizohicie Budki Suflera wydawało się, że wszystko w temacie tancerzy dwojga zostało już powiedziane, okazuje się, że nie i że można dołożyć takimi piosenkami, że tańczyć zaczyna znacznie większa grupa ludzi. Nie jest to jeszcze balowanie w niebie, ale potańcówka na schodach też bywa bardzo przyjemna.
posłuchaj no: Hooting and Howling, All the King's Men
19. HEY - Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!
krótko: Najlepsza płyta w dyskografii Hey. Świetnie wypada na żywo (grają w całości i po kolei), brzmi zachodnio i jeszcze bardziej oddala Hey od naszywek na plecakach, podpisów na gipsie i rycin w ławkach.
posłuchaj no: Piersi ćwierć, Chiński urzędnik państwowy, Boję się o nas
18. FUCK BUTTONS - Tarot Sport
krótko:
posłuchaj no: Surf Solar, Olympians
17. NITE JEWEL - Good Evening
krótko: Technikolorowe marzenia o kosmosie, szumiący, podwodny smooth operator. Czasami dystyngowanie, czasami kusząco niegrzecznie. Bardzo dobra płyta.
posłuchaj no: What Did He Say, Let's Go (The Two of Us Together), Lover
16. JAPANDROIDS - Post-Nothing
krótko: Blame Canada? Pfff... Po retrospektywie Maddina na Nowych Horyzontach i świetnym debiucie Japandroids można spokojnie stwierdzić, że she's not the one to blame. Zgłaszam kandydatury Briana i Davida na maskotki zimowych igrzysk i chcę mieć z nimi breloczek.
posłuchaj no: The Boys Are Leaving Town, Young Hearts Spark Fire, Crazy/Forever
15. VIVIAN GIRLS - Everything Goes Wrong
krótko: No, bardzo ładny tytuł, z tym że nie pasuje. Jest lepiej niż na debiucie, treściwiej i bardziej przekonująco.
posłuchaj no: The End, Out For The Sun, Before I Start To Cry
14. THE PAINS OF BEING PURE AT HEART - The Pains of Being Pure at Heart
krótko:
posłuchaj no: Come Saturday, Young Adult Friction, This Love Is Fucking Right!
13. ST. VINCENT - Actor
krótko: Jedna z moich najulubieńszych nowych artystek pozostaje w grze broniąc się bez problemu płytą nr 2. Jest to album szorstszy (brzmienie ważniejsze niż zasady stopniowania przymiotników) od genialnego Marry Me - tracimy więc (moim zdaniem niestety) pajęczynowe zamki Piranesiego na rzecz struktur mocniejszych i często niepokojących. Żeby nie było - świetna płyta, ale kdo Vám tak rozcuchal tmavé vlasy, hę?
posłuchaj no: Actor Out of Work, Laughing With a Mouth of Blood, The Party
12. LILY ALLEN - It's Not Me, It's You
krótko: Złoty środek między radiową przebojowością a popem szlachetnym. Album kojący, przebojowy, zabawny, nieprzekombinowany i bezpretensjonalny. Wrażenie popowego ślizgania się po powierzchni ustępuje miejsca przyjemności słuchania, bo zamiast pędzących panczenistów oglądamy raczej jazdę figurową na lodzie. Płyta uroczo dziewczęca, a jednocześnie drwiąca z konwencjonalnego pojmowania kobiecości. Wyrazisty, brudny róż.
posłuchaj no: 22, I Could Say, Chinese
11. DINOSAUR JR. - Farm
krótko: Dinosaur Jr. podejmują się karkołomnego zadania wskrzeszenia wielokrotnie (i nieskutecznie) reanimowanej już gitarowej (grunge'owo zabarwionej) tradycji i wychodzą z tego obronną ręką. Słuchamy płyty naszpikowanej świetnymi numerami z przeświadczeniem, że muzycy w punkcie X odnaleźli skrzynię muzycznych skarbów. Przemiła i poruszająca wycieczka sentymentalna.
posłuchaj no: Pieces, I Want You To Know, Said The People
10. MORRISSEY - Years of Refusal
krótko: Najsłabsza część najnowszej trylogii Morrissey'a (po fenomenalnym You Are The Quarry i nieziemskim Ringleaderze). Najsłabsza nie znaczy słaba, bo wbrew powszechnemu marudzeniu Refusal to płyta i dobra i ciekawa. Sercem albumu jest bez wątpienia Birthday z wokalizą godną największych muzyków naszych czasów. No a poza tym silne wrażenia z Tour of Refusal - trasy bardzo ciężkiej, granej z zaciśniętymi zębami, ale przez to wyrazistej i fascynującej.
posłuchaj no: Something Is Squeezing My Skull, Mama Lay Softly on the Riverbed, It's Not Your Birthday Anymore
9. EDITORS - In This Light and on This Evening
krótko: Najlepsza płyta w dorobku Editors gwarantuje im miejsce w dziesiątce. Największe nagromadzenie muzycznych substancji smolistych to w ubiegłym roku właśnie In This Light. Z jednej strony gęsta miejska elektronika, z drugiej mroczne peryferia w klimacie kolejowych podróży z grupą Kraftwerk. Mieszanka intrygi z podskórną przebojowością funkcjonuje tu bardzo dobrze.
posłuchaj no: Bricks and Mortar, Papillon, The Boxer
8. GRIZZLY BEAR - Veckatimest
krótko: it's unquestionably a lovely record and it deserves to be heard on land, sea, indoors and out (Uncut)
posłuchaj no: Two Weeks, Cheerleader, Foreground
7. THE BIRD AND THE BEE - Ray Guns Are Not Just the Future
krótko: Z jednej strony fortepianowa czerń, kino noir, najlepsze musicale świata i stare plakaty filmowe, z drugiej smoothie roku, ciepły deszcz, piknik w parku i domek na plaży. Ryzykowne zderzenie owocuje wspaniałą płytą bez zgrzytów. Repeat all i kilka zagapień na tramwajowych przystankach.
posłuchaj no: My Love, Love Letter to Japan, Witch
6. CAMERA OBSCURA - My Maudlin Career
krótko: Siła dobrej piosenki. SiłaDOBREJpiosenki. S i ł a d o b r e j p i o s e n k i. siładobrejpiosenki. SŁ DBRJ PSNK. siła DOBREJ piosenki.
posłuchaj no: James, Forests and Sands, Honey in the Sun
5. FEVER RAY - Fever Ray
krótko: Solowy debiut Karin Dreijer Andersson łączy w sobie baśniowe okrucieństwo braci Grimm z leśnym skandynawskim chłodem, szokującymi obrazami Bacona i subtelnością dobrego japońskiego horroru. Różne formy przerażenia razem tworzą oszałamiającą muzyczną historię. Mroczna elektronika na najwyższym poziomie.
posłuchaj no: If I Had a Heart, Seven, Triangle Walks
4. PHOENIX - Wolfgang Amadeus Phoenix
krótko: Siła dobrej piosenki. SiłaDOBREJpiosenki. S i ł a d o b r e j p i o s e n k i. siładobrejpiosenki. SŁ DBRJ PSNK. siła DOBREJ piosenki. [2]
posłuchaj no: Lisztomania, Rome, Armistice
3. THE XX - The xx
krótko: Bez dwóch zdań jest to debiut roku. Wypielęgnowane utwory są zarazem sterylne i bardzo ciepłe, wręcz otulające. Pierwsze przesłuchanie to spory szok, bo nowe rekordy osobiste padają dosłownie co chwilę. Nie mówię już nawet o całych piosenkach, ale o tworzących je motywach. A gdyby tego było mało, są jeszcze teksty - mądre, dobrze napisane, pozbawione patosu i boldujące życiowe oksymorony:
I don't have to leave anymore
What I have is right here
Spend my nights and days before
Searching the world for what's right here
Underneath and unexplored
Islands and cities I have looked
Here I saw
Something I couldn't over look
I am yours now
So now I don't ever have to leave
I've been found out
So now I'll never explore
posłuchaj no: Crystalized, Islands, Shelter
2. BAT FOR LASHES - Two Suns
krótko: Jak krótko to krótko - Bat For Lashes + LTB = <3 (a więcej w co drugim poście z końca ubiegłego roku)
posłuchaj no: Daniel, Pearl's Dream, Travelling Woman
1. ANIMAL COLLECTIVE - Merriweather Post Pavilion
krótko: Płyta roku, płyta dekady, płyta czegośtam. Słowa nie oddadzą złożoności, wielkości i siły tego albumu. Podjarki, niedojarki, wychwalania i wychałania nie prowadzą do niczego ciekawego. A nic ciekawego to przeciwny do Pawilonu biegun. Po kilku rewelacyjnych albumach, m.in. poprzednim, kapitalnym Strawberry Jam, AC tworzą genialne dzieło sztuki, które jest syntezą wszystkiego co piękne w muzyce. Zresztą, nie tylko w niej.
posłuchaj no: no posłuchaj, posłuchaj!
30 AV-załączników:
poniedziałek, listopada 23, 2009
co nowego? + PS10

Przeziębiony leżę w łóżku. Jest 15:48, za ok. 12 minut (a może równo za 12 minut, jeśli Katalończycy będą chcieli zaprezentować swoją narodową=katalońską punktualność) skład przyszłorocznej Primavery ma się powiększyć. Czekam niecierpliwie, choć stwierdziłem, że nawet jeśli ogłaszanie zespołów miałoby się zakończyć na wiadomej już trójce na 'P': Pavement-Pixies-Panda Bear i tak pojechalibyśmy do parku Forum z wielką radością. Clubować w tym roku nie będziemy, ale może kiedyś uda się zrealizować cudowny plan Clubu w Madrycie i Soundu w Barnie. Trzeba kupić skarbonkę i ogradzać ją elektrycznym pastuchem.
Odwołali Grizlliego i St. Vincent. Cisną się na usta słowa, które po raz pierwszy usłyszane na wieki już niewinność odbierają. No ale niby ma być w najbliższym możliwym terminie. Zobaczymy.
W każdym razie, w związku z wieloma zawirowaniami, które uderzyły w nas w ostatnich tygodniach kurujemy się muzyką. Stare, piwniczne winyle przyjemnie skwierczą (nowe przyjemnie płyną). Przed chwilą np. słuchając wspaniałego The Dreaming Kate Bush pomyślałem, że mimo wielu różnic Natasha Khan jest dzisiejszym wcieleniem Bush. A na Two Suns jest narratorką z The Dreaming właśnie, która po podróży do przyszłości (przez taneczność 19haties po minimalizm nowoczesnej elektroniki) wraca na pustynię (patrz: 2+2 poniżej) i ujarzmia emocje w piosenki. Poniżej okładka nowego numeru magazynu Loud and Quiet. Fajna, nie?

[wciskam wytarty już klawisz F5, Katalończycy mają jednak sporo wspólnego z Hiszpanami, czekamy dalej]
Co jeszcze ostatnio nawinęliśmy na uszy?
M.in. moja ukochana płyta z dzieciństwa, Breakfast in America Supertramp (nie słyszę tych podśmiechów) kręci się całkiem często. Przypomniałem sobie jej wielkość i to jak w mocarny sposób przenosi do swojego całkiem osobnego świata. Jak obrazy Hoppera albo filmy braci Coen. Nie chodzi tu o "przechodzenie do świata bajek" ani np. "powrót do świata dzieciństwa". Tak otagowany towar okazuje się najczęściej tanią podpuchą, przygranicznym niemieckim gipsokrasnoludkiem. Chodzi o prawdziwe równoległe światy i prawdziwe emocjonalne spotkania. Płyta wielka nie może być pocztówką, powinna być podróżą albo przeprowadzką. Nie za dużo dzisiaj słów na 'p'?
Jeśli nie, to powiem coś o podsumowaniu rocznym, jeśli tak - niech będzie, że to ranking. Powoli się zbieramy, zaczynamy wszystko układać. Dosłuchujemy, odsłuchujemy, ja przenoszę wyżej Farm Dinosaur Jr. (cudowna płyta) i myślę gdzie tu powiesić plakat z okładką. A żeby nie było, że zdziadzieliśmy, teraz wybiegamy w przyszłość. W roku 2010 będzie się działo. Poniżej świetny nowy teledysk Vampire Weekend, a w głowie nowa płyta Beach House. Tak, już słuchaliśmy. Tak, dźwiękiem zajmuje się Chris Coady (płyta z naszego topu wszechczasów - 23 Blonde Redhead, mieszanie przy całym dorobku TV On The Radio, YYYs, Gang Gang Dance, Grizzly Bear...). Tak, to chyba jest ich najlepsza płyta.
No a teraz wracamy do Primavery: hmmm... to jednak przebiega na forum. Mnóstwo mówionej hiszpańszczyzny + katalońszczyzny. Linki do youtube'a. Postaram się coś z tego wyciągnąć. O, jednak będzie łatwo.
Zespoły potwierdzone:
- Panda Bear już na pewno tak = ufff! + urra!
- Ganglians też potwierdzeni (i dobrze)
- La Leyenda Del Tiempo (30 lat później)!!!
- Joker (hmmm)
- Dum Dum Girls (no i ok ; więcej w podsumowaniu EPek 2009)
- Delorean (brawo! tak miało być ; więcej w podsumowaniu EPek 2009)
- The Antlers (nooo, ok!)
- The Wild Beasts (oj dobrze!)
- The Fall (może czas się przekonać?)
- Bloody Beetroots (Samoobrona przyjedzie? edit: nie, lepiej, włoskie electro house!)
- The New Pornographers (taaaak! ale to był fajny koncert!)
- Bis (do nadrobienia)
- Here We Go Magic (do przesłuchania)
- Hope Sandoval & the Warm Inventions (edit: przesłuchane, mmmm!)
- The XX (hurrrrrraaaa!!!!)
- Wilco (hurrrrrraaaa!!!! nr 2)
Koniec, następne ogłoszenie pod koniec roku. Rewelacja.
PS. W Społem wyciągnięto już zakurzone choinki, a ciężarówka coca-coli rozjechała reklamową rozkładówkę. Święta znów przychodzą nie czekając nawet na grudzień. Zamiast kolęd polecamy Sama Cooke'a śpiewającego Billie Holiday. Nastrój śnieżny, jakość najwyższa czego o Oj maluśki powiedzieć się nie da. Chyba zaraz znów każę to sobie wyskwierczeć. Do przeczytania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












