Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deradoorian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deradoorian. Pokaż wszystkie posty

środa, lutego 23, 2011

o tych paniach












To ciekawe: Wstałem dziś z Angel Deradoorian w głowie, a wieczorem przeczytałem, że wydała ona dzisiaj dzieloną 7", którą oczywiście natychmiast zamówiłem. Część Deradoorian to naprawdę wspaniale surowa , wyprodukowana przez Avey Tare'a Marichka - skowronek na uwięzi mechanicznej muzycznej pętli. Obie strony splitsingla do odsłuchania tutaj. Bardziej zainteresowanym oferuję mailowo zripowaną empetrójkę.

To ciekawe 2: Od wczoraj przesłuchuję nową płytę Lykke Li. Uważam, że jest naprawdę niezła i stwierdzam bez zbędnego dumania, że jest czwartą tegoroczną płytą, która mi się podoba. Najlepszy chyba fragment - prężące się pod piątką Get Some - daje z liścia wszystkim czterem lady marmalade i bez wysiłku pulsuje dalej pociągającym, kabaretkowym flowem, żującym gumę wokalem i charakterystycznie przekorną nawijką:

Like the shotgun I can't be outdone
I'm your prostitute, you gon' get some
Like the shotgun needs an outcome
I'm your prostitue, you gon' get some


Wounded Rhymes nie składa się jednak z samych chwytliwych quickies. Po raz pierwszy byłem z Lykke w niebie po usłyszeniu debiutanckiego Little Bit, po raz drugi - po doznaniu koncertowego I'm Good, I'm Gone z nagranej dla iTunes żywej EPki, po raz trzeci - po spotkaniu z After Laughter (Comes Tears) z singla dzielonego z El Perro del Mar, a po raz czwarty, gdy zachłysnąłem się pochodzącym z nowego albumu, mocno disnejowskim, tęsknym i przestrzennym Love Out Of Lust. We will live longer than I will / We will be better than I was - no było to wszystko, było, ale mimo wszystko!

Trzeciego wczesnego faworyta z drugiego długograja Szwedki zostawiłem sobie na koniec, bo to właśnie z nim związana jest hipotetyczna ciekawostka z tytułu poprzedniego akapitu. Chodzi o otwieracz - równo trzyminutowe, baaardzo predestynowane do otwierania płyty Youth Knows No Pain, w sercu którego leży centralny motyw Depeszowego Strangelove. No i cóż - zapisałem to sobie przemykając autobusem A przez wyludnione miasto, wróciłem do domu i przeczytałem, że Bat For Lashes właśnie scoverowała Strangelove do reklamy Gucciego. Zaczyna się u mnie wykształcać swoisty fear of music, bo jak powiedziałby właściciel prochowca: "coś za dużo tych zbiegów okoliczności". Wrzucam więc do znudzenia kawałki już spalone. Albo w ten sposób tłumaczę sobie po prostu kilkunasty repeat Marichki lub Lykkowej "piątki".


Lykke Li - Wounded Rhymes (Hype Machine Album Exclusive) by LykkeLi

sobota, stycznia 09, 2010

podsumowanie 2009 - EPki



Nie każemy Wam czekać długo. Oto najlepsze EPki 2009 roku:

10. NO AGE - Losing Feeling
9. MODEST MOUSE - No One's First, and You're Next
8. DUM DUM GIRLS - Yours Alone
7. THE PAINS OF BEING PURE AT HEART - Higher Than The Stars
6. DEERHUNTER - Rainwater Cassette Exchange

5. WASHED OUT - Life of Leisure



Kwintesencja wakacyjnego luzu, fan-video poniżej oddaje to miejscami bardzo dobrze. Nie wiem czy Washed Out nie rozpłynie się w fali wakacyjno-szumiących dźwięków nowego wieku, ale dziś wyróżnia się, przede wszystkim kompozycyjną subordynacją (fuj, paskudne słowo, ale - wybaczcie - pasuje). Jak na razie jesteśmy zdecydowanie za.




4. DELOREAN - Ayrton Senna



I kolejna wakacyjno-luzacka EPka, tym razem z Hiszpanii. Sprawdzimy ich na żywo podczas tegorocznej Primavery. W studio brzmią niezwykle przyjaźnie, a skakanie przez fale zyskuje swój soundtrack. Dawać mi tu jagodzianki, zamek z piasku i falochron! Bardzo dobra mała płyta.




3. BON IVER - Blood Bank



Główny element naszej miejskiej playlisty z Granady. Teraz, gdy śnieg zasypał wszystko, słucha się tego wspaniale. Bon Iver trafia z formą. Może nie aż taką jak na genialnym debiutanckim, długogrającym For Emma, Forever Ago, ale wciąż wysoką i przyciągającą. Magnetyczny, tajemniczy album z punktem centralnym w postaci tytułowego utworu.



A tu jeszcze warty uwagi cover:




2. ANIMAL COLLECTIVE - Fall Be Kind



Po nagraniu absolutnie niesamowitego Pawilonu muzycy Animal Collective jakby od niechcenia wygrzali EPkę, na której pojawia się tak fantastyczny numer jak What Would I Want? Sky. Świetny materiał pokazuje ogromny potencjał AC. Nagrywanie tak dużej ilości utworów-gigantów w ciągu jednego roku nie pozostawia wątpliwości - to jeden z zespołów wszech czasów. Tak się rysuje!




1. DERADOORIAN - Mind Raft



Hey Krzysztof!

Thanks so much. I'm glad you like the EP.

Angel


To, bez żartów, jeden z ważniejszych muzycznych maili, m.in. obok tego od Gabrielle Drake.



No a płyta? To zdecydowanie ciche wydarzenie roku 2009. Kiedy większość recenzentów piała nt. albumu Bitte Orca Dirty Projectors, mniejszość twierdziła, że płyta jest koszmarna, gdzieś obok rozgrywała się prawdziwa muzyczna historia. Ta EPka jest magiczna. Kiedy usłyszałem ją po raz pierwszy wydawało mi się, że Angel przyszła do pokoju, zagrała swoje piosenki, a te zniknęły na zawsze pozostając tylko sennym muzycznym wspomnieniem. Obcowanie z Mind Raft jest czynnością niezwykle intymną, a dźwięki, z którymi obcujemy zdają się być wyjątkowo kruche i ulotne. Piosenki są śpiewane na ucho, bez pośredników.
Aaarmeniia city in the sky! Plemienny orient, mapy nieba i głos anioła. Płyta pozaświatowa, EPka roku.



EDIT (04/2011): obecnie na pudle także Rum Hee Shugo Tokumaru