Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dum dum girls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dum dum girls. Pokaż wszystkie posty
środa, marca 02, 2011
no tak...
Właściwie mogło iść samo zdjęcie, bo nie kopie się nudzącego. Ale krótko - Collapse Into Now wyciekło i przeciekło przez uszy. Okazuje się, że lekki (lekki!) podryg w postaci Accelerate z 2008 roku mógł być jedynie pożegnalną konwulsyjką, bo tegoroczny album to powrót do "formy" z Around the Sun. Czy też rzuca Wam się w oczy to, że z liter R. E. M. można ułożyć prawie całe słowo EMERYTURA?
PS Z rzeczy ciekawszych - polecam bardzo dobry utwór tytułowy z nowej (acz wczorajszej) EPki Dum Dum Girls (częściowo na fotografii powyżej), która jako całość do specjalnie udanych niestety nie należy. Produkcja Sune Rose Wagner słyszalna (jak się wie), ale nie zawsze ratująca. Oprócz tego, takie duże i takie niegrzeczne dziewczynki powinny wiedzieć, że ruszanie There Is a Light That Never Goes Out jest jak kolejne podejście do płyty z góry. Nieuzasadnione, niebezpieczne i bezcelowe.
Z innych kropli miodu w beczkach z wypełniaczem - polecam Take It as It Comes z opisywanego przeze mnie w poprzedniej notce, nowego albumu Vivian Girls. Poza tym w nowościach nudy. Zaciskamy zęby i czekamy na kwiecień zmieceń.
środa, listopada 24, 2010
Wideo dnia #153

Tradycyjnie lubując się w anonsach po raz kolejny zapowiadamy ranking utworów Waitsa. Po aktualnym wyborze z Toma - to jest przyrepeatowaniu Mule Variations i w trakcie ciągłego wyznawania skończonego dzieła Black Rider - czas na zadymiony knajpiany protest-album po antytoniowym piętnastym listopada. Nighthawks at the Diner z okładką inspirowaną malarzem, którego obrazy można oglądać w madryckim muzeum, o którym wspominaliśmy już w związku z The Clientele. Platinum blondes and tobacco brunettes. Lite another cigarette.
PS A do listy na 2011: EPka Dum Dum Girls (z piękną okładką i coverem The Smiths) oraz nowa PJ Harvey (ze stories from Kongresowa w pamięci).
sobota, czerwca 12, 2010
Wideo dnia #095

Samce uciekli, czyli dziewczęcego cyklu klipów dnia ciąg dalszy
Dla szukających popu out from blown speakers, zaszumionego noise'owym grubym ziarnem i nagranego w ponownie modnym lołfaju, spotkanie z Dum Dum Girls może być wielkim HI DEFINITION!, bo muzyka Dee Dee (Dexter, wanna see my new dance?) i koleżanek wpisuje się w 100 % w prawidła noisepopowego katechizmu. Jest głośno, szorstko i brudno ale melodyjnie i uwodzicielsko. Po nagraniu świetnej płyty, równie dobrym występie na Primaverze 2010, czas na nowy teledysk do Bhang Bhang, I'm a Burnout.
niedziela, czerwca 06, 2010
Primavera Sound 2010 - dzień 3.

PS2010 | POCZTÓWKI | WIDEO | CZWARTEK | PIĄTEK | SOBOTA
Po bezbłędnym czwartku i piątku jak malowanie przyszedł czas na sobotę, która jako najmniej napakowana delicjami dała chwilę wytchnienia, ale oprócz tego przyniosła kilka znakomitych koncertów. Dwa sympatyczne fragmenty - Real Estate i Dr. Dog - to na początkowe przesłuchanie. A potem solowy Bradford, którego nie mogliśmy obejrzeć dwa lata temu.
ATLAS SOUND - 19:15, scena PITCHFORK

Britt Daniels (Spoon) ogląda Bradforda Coxa (Atlas Sound) ; fot.: evitale
[nasz ulubiony Primaverowy set zdjęć /
our favourite Primavera photo set - evitale]
Po dwóch fantastycznych występach zespołu Coxa na PS08 i PS09 przyszła pora na Bradafora i jego solówkie na scenie Pitchfork. Koncert wypadł bajecznie i choć nie tak dobry jak wspomniane miazgi Deerhuntera, zapadł w pamięć z zupełnie innych względów.
wideo: louder than bombs
Otóż wśród całego fest-rozgardiaszu Bradford wyglądał jak postać z innej planety. Postać, która przyjechała nad morze zagrać ludziom kilka piosenek. Nierealny jak preWoodstockowy Max Born śpiewający Don't Think Twice, It's All Right Dylana w przerwie kręcenia Satyriconu (do zobaczenia na świetnej wystawie o Fellinim w Caixa Forum i u nas, niżej). Skok przez fale w sedno muzyki to bardzo ożywcze doświadczenie.
FLORENCE AND THE MACHINE - 20:50, scena SAN MIGUEL
Tu natomiast wielka porażka. Jak długo można naciągać samogłoskę zanim pęknie? Pretensjonalna nuda, spłaszczone hity, denerwująca maniera. Sometimes I feel like saying "Lord I just don't care" But you've got the love I need to see me through? A paszła won.
GRIZZLY BEAR - 21:55, scena RAY-BAN
Grizzly Bear ; fot.: louder than bombs
Wóz tym razem nie nawalił, więc w przeciwieństwie do Górnego Śląska, środkowa Katalonia Grizzlych usłyszała. Zagrali znakomicie, a mi od razu przypomniał się (cytowany zresztą na LTB przy okazji podsumowania 09) tekst recenzenta Uncut - tej płyty trzeba posłuchać wszędzie. Veckatimest, podobnie zresztą jak Yellow House (bo Horn to już trochę inna historia), to płyta tylko z pozoru klimatycznie konkretna. Tak naprawdę utwory Grizzly Bear dostosowują się do przestrzeni, w której są grane. Mogą brzmieć jak przytulne przydymione numery, mogą jak bardzo przestrzenne i żywiołowe (a chodzi tu i o siłę i o naturalność brzmienia) piosenki, jakby uszyte na dużą scenę.
wideo: louder than bombs
Muzyczne wrażenia ogromne zarówno przy ubiegłorocznych hitach (Two Weeks, While You Wait For The Others), jak i przy ulubieńcach trochę już przykurzonych (bardzo wzruszające Knife). I tylko estetyka twarzy nieco niepokojąca - co prawda bez znanych z teledysku koszmarnych świateł, ale z momentami gdy śpiewające licko niepostrzeżenie zamieniało się w Lipko.
wideo: pleasureperhaps
NO AGE - 23:00, scena PITCHFORK

No Age ; fot.: evitale
[nasz ulubiony Primaverowy set zdjęć /
our favourite Primavera photo set - evitale]
Mieliśmy iść na Built to Spill, ale tłum napierający na scenę ATP przegonił nas pod zadaszenie. A że koncert No Age nigdy nie jest zły nie zmartwiliśmy się i nie pożałowaliśmy. Po brawurowych akcjach ekipy Wschodu, (Atlas Sound, Grizzly Bear) przyszła pora na Zachód, a na pytanie How are things on the west coast? Randy i Dean zgodnie z przewidywaniami odpowiedzieli WWWHHOOOOAAA!!!sh away what we create! Bardzo energetyzujący występ, piękne aranże świetnych fragmentów Nouns, bijemy brawo, czekamy na OFFa.
DUM DUM GIRLS - 00:15, scena PITCHFORK

Dum Dum Girls ; fot.: ghostdrone
Rozochocony Zachód kontynuował ofensywę, a po kolejnym koncercie zespołu z LA piosenkowe pytanie Gibbarda Is this the city of Angeles or demons? zaczęło brzmieć wyjątkowo głupio. Po szatańskim darciu ryja na dokładkę grzesznice w pięknych tutaj toaletach, prezentujące jedną z najlepszych płyt tego roku i zaczynające od coveru jednej z moich pięciu ulubionych piosenek The Rolling Stones. W 2008 Primavera skończyła się dla nas absolutnym koncertem Animal Collective, w 2009 finał należał do świetnych Gang Gang Dance, w tym roku odpowiedzialność kończenia spadła na Dum Dum Girls. Po żenadzie na Summer of Music odpuściliśmy Pet Shop Boys (bo to nie można wyjść i trzasnąć Behaviour? trzeba udawać odbiornik telewizyjny?) i na końcówkę wybraliśmy właśnie girlsband z Kalifornii, co okazało się decyzją słuszną i w sumie jednym z najfajniejszych momentów całego festiwalu. Najlepsze na płycie Oh Mein Me wypadło obłędnie, singlowe Jail La La pociągająco, piękne, naiwne, szczeniackie Rest of Our Lives poruszająco. Słuszne pytanie padło kiedyś w ich kontekście. What's not to love?
wideo: louder than bombs
I już koniec? No koniec, ale umówmy się - festiwal żyje. Przez pierwsze pół roku wspomnieniami i grubym ziarnem jutuba, przez drugie pół zapowiedziami kolejnej edycji, datami ogłaszania nowych zespołów i odbitym na palcu klawiszu F5. Żegnamy się więc bez wielkiego smutku, bo Primavero, you’re the reason I’m trav’lin’ on So don’t think twice, it’s all right. Dzięki za dobrnięcie do końca i do przeczytania wkrótce!
poniedziałek, kwietnia 19, 2010
Wideo dnia #058 (zestaw nr 4 - Dum Dum Girls)

Ich debiutancka płyta jest jak połączenie Is This It z Fever To Tell - z garażowym trzaskiem, kapitalnymi kompozycjami i pieprzną, seksowną atmosferą. Jail La La rozpoczęło nową serię naszych audycji, o EPce pisaliśmy przy okazji podsumowania ubiegłego roku, ale dopiero teraz naprawdę jest się czym cieszyć. I już wiadomo o czym myślę, kiedy myślę cd-good-to-drive-to. Nie mogę się doczekać Dum Dum Girls na Primaverze i przejażdżek z I Will Be. Vivian Girls już nie są same.
La la la la la, la la la la la
la la la la la, la la la
Jedna z najlepszych piosenek The Rolling Stones zamieniona w spalony słońcem makaronowy muzyczny western w wydaniu żeńskim. Smakowite.
Can't you see she's
Dum the dum dum girl
The dum dum girl the dum dum girl
1) Dum Dum Girls - Jail La La
2) Dum Dum Girls - Play With Fire (The Rolling Stones cover)
3) Talk Talk - Dum Dum Girl
Subskrybuj:
Posty (Atom)
