piątek, czerwca 20, 2008

PODCAST #010



Audycja koncertowo-festiwalowa. Najlepiej przyswajać z naszą festiwalową relacją przed oczami. Można też najpierw pobiegać żeby rozbolały Was nogi i rozwodnić sobie piwo by poczuć niepowtarzalną atmosferę każdego plenerowego festiwalu muzycznego.

podcast #010

PJ HARVEY - Big Exit

MGMT - Time To Pretend
THE NOTWIST - Good Lies
BRITISH SEA POWER - Atom
PORTISHEAD - Machine Gun
VAMPIRE WEEKEND - White Sky (live)
VAMPIRE WEEKEND - Arrows

PJ HARVEY - Snake (Peel Sessions)

THE MARY ONETTES - The Companion
NO AGE - Brain Burner
MAN MAN - Doo Right
LIGHTSPEED CHAMPION - Galaxy Of The Lost
YOUNG MARBLE GIANTS - Salad Days
DEERHUNTER - Strange Lights
ANIMAL COLLECTIVE - Water Curses

SUNSET RUBDOWN - Stadiums and Shrines II
WOLF PARADE - California Dreamer
COLIN MELOY - A Cautionary Song (live)
THE FUTUREHEADS - Radio Heart
BONNIE 'PRINCE' BILLY - Death To Everyone
BONNIE 'PRINCE' BILLY - You Remind Me Of Something (The Glory Goes)

PJ HARVEY - Desperate Kingdom Of Love

czas trwania: 1:34:17

Muzyczna Mapa
Alfabet The Smiths
Dom Niespokojnej Starości

niedziela, czerwca 15, 2008

PRIMAVERA SOUND 2008 - dzień 3.



Trzeci dzień zaczął się tragicznie a skończył wspaniale - nic to, zawsze mogło być odwrotnie. Tragiczność spowodowali pierdoleni kieszonkowcy (którzy na 100% pójdą do piekła, ale nie do tego co my), przez których nie obejrzeliśmy koncertów Justina Vernona (Bon Iver) i Atlas Sound, na które byliśmy bardzo napaleni. No ale trudno, gdzieś ich dorwiemy. Spóźniliśmy się nawet na Okkervil River (bez oceny, ale z tego co udało nam się zobaczyć, bardzo fajny koncert). Relację zaczynamy więc od godziny 19:45.


LIGHTSPEED CHAMPION - VICE JAGERMEISTER - bez oceny



Tu też bez oceny (byliśmy na tym koncercie niecałe pół godziny, o 20:15 w Auditori zaczynali YMG), ale z bardzo dobrym wrażeniem. Świetne kompozycje (m.in. singlowe Galaxy Of The Lost) z bardzo ciekawego, ekscentrycznego (Devonte Hynes pisze w książeczce m.in.: "Restaurants that shaped this record" i tu wymienia, huh) debiutu Falling Off The Lavnder Bridge na żywo ożywają no i mamy koncert dołujących hitów, z którego z bólem serca musimy uciec (ale jeszcze ich opiszemy, będą na Benicassim!). Aha, gdybyśmy oceniali byłby punkt w górę za świetną perkusistkę!


Lightspeed Champion - nowa piosenka ; wideo - my


YOUNG MARBLE GIANTS - AUDITORI - 10/10



Do Walii mamy sentyment, ale o tym może kiedy indziej. Skupmy się na tym świetnym, kultowym, wyjątkowym zespole z Cardiff. Nagrali praktycznie jeden longplay (Colossal Youth - rewelacja ; jeśli nie słyszeliście, polecam podcast #007), zajęło im to 3,5 dnia i wydali na to bardzo mało pieniędzy. No a efekt porażający.

Koncert? Hmm... Chyba największa niewiadoma tegorocznej Primavery, bo kiedy siedzieliśmy w Auditori odczuwałem pewien niedosyt (oczywiście obok zachwytu, radości, że mogę ICH oglądać itd.), ale teraz gdy myślę o tym występie wydaje mi się, że był kapitalny. [edit: myślę coraz częściej i nie mogę przestać, koncert wrasta w czołówkę top ten ever]

No i Alison... Alison Statton (która aktualnie zajmje się chiropraktyką, "no i co zrobisz, oka nie wyjmiesz") - uosobienie scenicznej elegancji, ale nie takiej spod znaku zwiniętej w stożek serwety, ale tej pociągającej, artystycznej elegancji.

Ogólnie wielkie brawa, zagrać taki koncert 28 lat po wydaniu debiutanckiej płyty to jest, no umówmy się, mistrzostwo świata.

Think of salad days
they were folly and fun
They were good, they were young



Young Marble Giants - Salad Days ; wideo - my


Więcej o Young Marble Giants - Cardiffians.


DEERHUNTER - ATP - 8,5/10


zdjęcie - mattbooy

Spóźniliśmy się na solowy projekt Bradforda Coxa, ale na Deerhuntera na szczęście zdążyliśmy bez problemu. Gdybyśmy się nie zagapili (kolejna musztarda po obiedzie), Cryptograms znalazłoby się wysoko w naszym podsumowaniu 2007 (btw: staramy się być bardziej uważni w tym roku, więc po rankingu 2008 powinno być mniej sarepskiej, dijon, czy jaką tam lubicie).

Nieważne, ważne jak zagrali, a zagrali wyśmienicie. Zachowując klimat zbudowali konieczną na koncercie dramaturgię. No i nowa gitarzystka jak najbardziej daje radę.

+ perełki, m.in. Strange Lights z intro w postaci dialogu Bradford Cox - Brian Weitz (Animal Collective), czyli najfajniejsza zapowiedź koncertu AC jaką można sobie wyobrazić (wideo poniżej)


Deerhunter - Strange Lights ; wideo - my


TINDERSTICKS - ROCKDELUX - bez oceny

Piękny, smutny występ przerwany terapią redbullową (again) i (again) drzemką. No ale musieliśmy być gotowi na główny koncert wieczoru, a jak się miało okazać, również całego festiwalu.

ANIMAL COLLECTIVE - ESTRELLA DAMM - 10/10



Ujarany set na poznańskiej Malcie raczej nas rozczarował, a że Animal Collective to aktualnie najbardziej kreatywny, wizjonerski, najcool i najsoczystszy kolektyw na świecie, bardzo liczyliśmy na poprawę. Chcieliście? No to macie! Nie miejcie jak się pozbierać przez kilka dni, niech wam się zamknie głowa na cokolwiek innego, ależ bardzo proszę. Co dla pani? Pranie mózgu dźwiękiem? Bardzo proszę... Następny! Zabić pana monumentalną wersją Fireworks? Nie powinno z tym być problemu. Małe paraliżowanko Peacebone? Robi się, szefie!

To było przeżycie pozazmysłowe, a przy tym zmysłowe do granic możliwości. Trudno więc cokolwiek napisać, żeby nie brzmiało patetycznie/hagiograficznie/banalnie. Może powinienem dać 9 albo 9,5, bo co bym zrobił gdyby np. zamknęli całość For Reverend Green? Ale to kwestia emocji i przeżyć, a nie cyferek, więc fuck it. To był jeden z kilku (trzech, czterech?) najlepszych koncertów na jakich byłem. Zresztą sami, wiecie, znacie Animal Collective. Idźcie na ich koncert, czytanie relacji może być tylko impulsem. It's not my words that you should follow, you've got your IN-SIDES!


Animal Collective - Peacebone ; wideo - my


Więcej klipów tutaj.



relacja - dzień 1.
relacja - dzień 2.


No OK, dzięki za uwagę :-) Prawdopodobnie niedługo audycja festiwalowo-koncertowa, damy znać. Na razie polecamy nowego Bonniego (Lie Down In The Light ; relacja z koncertu 10.07.2008 w Madrycie oczywiście pojawi się na LTB) i Fleet Foxes (PIĘKNA płyta). Do kontaktu!

wtorek, czerwca 10, 2008

PRIMAVERA SOUND 2008 - dzień 2.



[ W związku z trwającym EURO 2008 – turniejem, który wywołuje u Waszego wujka Slejwa wielką podjarkę, każda dzisiejsza recenzja będzie opatrzona odpowiednim komentarzem. Podziękowania dla Zczuba.pl za spisanie tej mądrości narodu. Szacun! ]



THE SWELL SEASON – AUDITORI – 6,5/10
czyli o niewiedzy i miłej niespodziance



To może trener Strejlau coś powie o Arabach, bo ja od nich znam tylko Bin Ladena z telewizji - Wojciech Kowalczyk, Polsat

Nastawieni byliśmy na soundtrackową miałkość, a tutaj fajny pop-folk-rockowy występ, bardzo dobry na przystawkę. + Cactus Pixies (w wersji nie tak fajnej jak Bowiego z Heathen, ale też niezłej ; wideo poniżej) i bardzo duże zaangażowanie występujących. OK.




THE MARY ONETTES – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Szwedzi zaatakowali z ogromnym ferworem. - Przemysław Pełka, Polsat

Babcia w Gliwicach aż chyba cmoknęła z radości, a rodzice na trybunach pewnie biją brawa - Tomasz Zimoch, Polskie Radio

Obok British Sea Power najlepszy stricte rockowy koncert festiwalu. Wybaczamy (z trudem) brak The Laughter. W zamian za to otrzymaliśmy m.in. bardzo-do-przodu-wersję Lost (wideo poniżej) i wzruszające Companion. Nie mówiąc już o bardzo sympatycznym 'spotkaniu' z zespołem po koncercie, które zaowocowało „Thanx Chris!” na okładce (nie dali rady z „Krzysztofem”). A wokalista tak się zestresował spotkaniem ze mną, postacią tak znaną i lubianą w świecie, że wylał na siebie piwo. „Bardzo przepraszam, ale obecność pana konsula tak mnie onieśmieliła, że oblałam się winem”.


The Mary Onettes - Lost ; wideo - my


NO AGE – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Wskazane byłoby wezwanie kapitanów i zwrócenie uwagi na zbyt nadmierną ostrą grę - Dariusz Szpakowski, TVP

Na fali wielkiej ekscytacji ich albumem Nouns oczekiwania były właśnie zbyt nadmierne, a tu po prostu dobry koncert. Aha, jeśli nie mieliście nigdy do czynienia z muzyką No Age to na koncercie będzie ciężko. Melodie są dość skrzętnie ukryte pod grubym shoegaze'owym puchem. Do rozkminienia w domu i dopiero później – używania na żywo. W każdym razie, trzymamy kciuki a future is bright.


MAN MAN – VICE JAGERMEISTER – 8/10



I teraz kibice, którzy przynieśli na stadion koguty, zajadają się cukinią - Krzysztof Ratajczak, Polskie Radio

Każde dotknięcie piłki nogą może spowodować utratę bramki samobójczej - Mateusz Borek, Polsat

No i właśnie – o co chodzi? Muzyk skacze do wody, muzyk udaje epileptyka, muzyk skacze po pianinie? Spokojnie, to tylko zespół Ziom Ziom z Philadelphi – autorzy jednej z najlepszych płyt tego roku (Rabbit Habbits – koniecznie!).Przy tak wysokim natężeniu surrealu i rozpieprzu o samobója bardzo łatwo, więc to, że ten koncert się odbył i był bardzo dobry budzi respekt. Energetyzujący, inteligentny set z masą świetnie wykonanych numerów z nowej płyty.


Man Man - Big Trouble ; wideo - henninkj81


CAT POWER – ROCKDELUX – bez oceny



Ballack ziewa, chyba się nie wyspał, bo przecież mecz całkiem żywy - Mateusz Borek, Polsat

Jak można zasnąć na koncercie Cat Power, na który czekało się tak długo? Na występ ślicznej, zdolnej, inteligentnej Cat Power, do jasnej cholery?! A można, permanentny brak snu robi swoje. Ja wytrzymałem trzy piosenki (na szczęście było wśród nich moje ukochane Metal Heart), moje dziewczęta zero piosenek. Czy wymiatam? Nie. Wymiękliśmy i dla rozbudzenia musieliśmy nabyć redbulle i udać się na:


FUCK BUTTONS – ATP – 7,5/10



Poproszę o plazmę, będę demonstrować - Andrzej Strejlau, Polsat

No i tu się (nie do końca, ale jednak) rozbudziliśmy. Świetny, transowy występ – bardzo atrakcyjna demonstracja jednej z naszych ulubionych płyt 2008.


idziemy na... Fuck Buttons - Sweet Love For Planet Earth ; wideo - my


THE GO! TEAM – ESTRELLA DAMM – bez oceny



Sobolewski wystawił ze zmęczenia swój długi język i położył go na wardze - Polskie Radio

Nadal śnięci wpadliśmy na Junior Kickstart co nas bardzo ucieszyło, jako że to numer fantastyczny. Bez oceny bo widzieliśmy mało, kuracja redbullowa trwała.


EL GUINCHO – VICE JAGERMEISTER – 7,5/10



Gdyby ta piłka wpadła do bramki, z pewnością byłby gol - Mirosław Trzeciak, TVP

Otóż to. Ale gdy prawie w ogóle (!) nie słychać wokalu nie pomagają nawet świetne wizualizacje i sympatia miejscowych. Kompozycje z Alegranzy bronią się samę – to jeden z najlepszych albumów ostatnich lat. No ale, ale! Trzeba to jakoś przekazać. Mamy nadzieję, że na Benicassim będzie lepiej. Bo pana Guincho, jak wiecie, uwielbiamy.


El Guincho - Kalise ; wideo - my


relacja - dzień 1.
relacja - dzień 3.


Na dzisiaj to tyle, zapraszamy na relację z trzeciego dnia, która powinna się pojawić bardzo niedługo.