więcej

    piątek, styczeń 29, 2010

    2010 - Kalendarz - styczeń-marzec



    Witamy w naszych zapowiedziach na rok 2010. Na razie podajemy to co pewne, więc nie są to tony informacji, ale nie ma co skreślać dwa tysiące dziesiątego - you never know, it could be great jak mawia poetka Gwen. A szanse są duże, bo sporo ciekawych premier (słowo w tym tygodniu bardzo popularne). Zapraszamy.

    STYCZEŃ



    To czego słuchaliśmy/słuchamy w styczniu widzieliście już w poprzedniej notce. Dopowiadamy i pokazujemy co ciekawego się ukazało.

    11.01

    - wspomniana ostatnio Contra Vampire Weekend,
    - Owen Pallett (Heartland), który na razie mnie nie zachwycił (ale jeszcze raz ktoś coś powie o czeskich muzykach klasycznych!)

    18.01

    - Transference Spoon



    A okładką już się jaraliśmy?

    25.01

    - Teen Dream Beach House - rewelacyjny album nr 3 w dyskografii BH. Wyważony, znakomicie napisany (tylu dobrych numerów na jednej płycie jeszcze nie mieli), bardzo krajobrazowy. I chociaż przy nowym teledysku można spokojnie uciąć teen dream, to sama muzyka (mimo że senna i odrealniona) nie nuży ani przez chwilę, bo to bardzo wyrazista pościelówa. A w oddali majaczy coś jak figura z tetrisa... Aaaa, dobra, to podium roku.


    A jakie egzotyczne zwierzę widzisz TY na okładce nowej płyty Beach House?

    LUTY



    1.02

    - Los Campesinos! - Romance Is Boring:



    Kolejna świetna okładka 2010 i co najmniej dwa znakomite utwory. Nie tak dobrze jak na pierwszej płycie (edit: a może jednak? to raczej grower), ale LC oddają dwa równe skoki i nie golą wąsa.

    Romance Is Boring:



    The Sea Is A Good Place To Think About The Future:



    8.02

    - Hot Chip - One Life Stand

    Grizzly Bear - And I Was A Boy From School (Hot Chip cover) MP3 (Pitchfork)
    Różni są chłopcy w szkołach...

    - Yeasayer - Odd Blood,
    - Sade - Soldier Of Love

    15.02

    - Lightspeed Champion - Life Is Sweet! Nice To Meet You!



    Tytuł zwiastuje spektakularną katastrofę, ale co tam, The National (czekamy czekamy!) myśleli o jeszcze gorszym:

    Pitchfork: Does the new album have a title yet?

    MB: No, it doesn't. We've been kicking around ideas. Every time we have an idea for a title, it lasts a few days and then we realize how bad it is. Not long ago, we were calling it Summer Lovin' Torture Party. Thankfully, we realized that's just a stupid title.

    23.02

    Shearwater - The Golden Archipelago

    Po występie na PS09 czekamy z nadzieją.

    Joanna Newsom - Have One on Me



    I już jest dobrze:



    ***

    Poza tym w lutym nowe Muchy (tak? czy marzec?) oraz Archive i Janerka na żywo.

    MARZEC



    1.03

    - The Knife / Mt. Sims / Planningtorock - Tomorrow, in a Year

    Upiór w operze. Całość do przesłuchania tutaj.

    8/9.03

    - BRMC - Beat the Devil's Tattoo,
    - Gorillaz - Plastic Beach



    - Liars - Sisterworld

    Angielscy tłumacze seksmisji niech się wstydzą, bo to tytuł lepszy niż ich Sexmission, ale muzycznie nowe Liars to spore rozczarowanie. Może w drugim podejściu się przekonam?

    - jj - jj no 3

    Już dziś ogłaszamy konkurs pt. - Jak będzie nazywała się następna płyta jj? Nagrodą będzie wątpliwe samozadowolenie.

    16.03

    - The White Stripes - Under Great White Northern Lights



    22/23.03

    - Goldfrapp - Head First



    - Jónsi Birgisson - Go,
    - She & Him - Volume Two

    Ona i on (zdjęcie powyżej) i nazwa nowej płyty. Tytułowa pomysłowość jjak u Szwedów, ale stylistyczne różnice spore. Czekamy i liczymy na tę świetnie skrojoną i inteligentną muzykę familijną.

    30.03

    Erykah Badu - New Amerykah Pt. 2 (Return of the Ankh)



    Dum Dum Girls - I Will Be



    Kolejne zapowiedzi już niedługo, zapraszamy, pozdrawiamy, life is sweet, nice to meet you.

    wtorek, styczeń 26, 2010

    2010 - zaczynamy

    Witamy w nowym roku muzycznym!

    Dzisiaj krótki przegląd tego, co spodobało nam się w styczniu. Kilka piosenek, które mają duże szanse znaleźć się w podsumowaniu roku, a następnym razem ogólny przegląd płyt, na które czekamy.

    HIGH PLACES - On Giving Up



    Na Primavera Club 08 zagrali znakomity koncert pomimo tego, że do wielkiego Auditori pasowali jak U2 do małego zadymionego klubu.

    Jednak muzyka małych obiektów może odejść w cień. W nowym utworze High Places pojawiają się miejskie, ciemne, bulgocząco-dyskotekowe nuty, a całość dryfuję w stronę klimatu chociażby ubiegłorocznego Good Evening Nite Jewel. Sympatyczna egzotyczna roślinka z debiutu może się więc okazać mięsożernym gadem, tym bardziej że zespół szykuje się na wojnę z ludzkością. High Places vs. Mankind ukazuje się w kwietniu, a ja już teraz czuję, że w tej walce będę pierwszym zdrajcą.



    BEACH HOUSE



    - Zebra
    - Norway
    - 10 Mile Stereo


    Podniecaliśmy się już w 2009 roku, teraz podkreślamy, że to pierwsza wielka płyta 2010 i przypominamy, że jako jedni z pierwszych prezentowaliśmy Norway.



    YEASAYER - Ambling Amp



    Art-popowa siostrzyczka Grass Animal Collective ; ostatnio bardzo często na uszach. Podnosi temperaturę pod czapką o kilka cennych stopni.

    SPOON - np. Goodnight Laura



    Przypominają się The Kills i ich Goodnight Bad Morning. Oba utwory to muzyczny opis ucieczki w sen, kiedy ogólnie nie jest dobrze, ale aktualnie 'dobranoc'.

    * posłuchaj

    PHOENIX - Sad-Eyed Lady of the Lowlands (Bob Dylan cover)



    Kiedyś tego typu niespodziewane covery były dla mnie fascynujące. Dziś sam jestem dziadkiem, a specjalnymi coverami zawalone są blogi, charytatywne składanki i radiowe sesje. Taka masa rozmywa dawną podjarkę, tym bardziej że jakość nowych wersji jest często niska. Inaczej jest w przypadku naszych ulubionych Francuzów, którzy robią Lady tak, że jest 1) inna od oryginału, 2) różniąca się od ogólnego stylu zespołu. Minus z minusem daje plus, co nie?

    * posłuchaj

    VAMPIRE WEEKEND - White Sky



    Dziewczyna z okładki nr 2 chyba opuściła imprezę z okładki nr 1, a zespół z płyty nr 1 podążył za nią. Contra to płyta cofnięta, mniej przebojowa, płyta która nie pozmywała i wyszła w białą noc.

    Jako fan horchaty (najlepsza koło stacji metra Principe de Vergara, obok parku Retiro w Madrycie; lepsza nawet niż ta w Walencji) nie wybaczam koślawej pronuncjacji w otwieraczu.



    White Sky świetne, ale to wiedzieliśmy już po Primaverze 08. Poza tym mamy np. przemiłe Taxi Cab i wszystko jest fajnie, ale mimo wszystko słabiej niż na bibie z debiutu. No nic, czekamy na kolejny ruch dziewczęcia z okładki, a na razie horchata, białe niebo i motion of taxis.

    Do przeczytania!

    piątek, styczeń 22, 2010

    podsumowanie 2009 - płyty



    Po kolei:

    * płyty przesłuchane i szybko zapomniane -> tutaj

    * płyty nieco lepsze, ale poza rankingiem -> tutaj



    - nagroda specjalna -

    JAMES YORKSTON & THE BIG EYES FAMILY PLAYERS
    Folk Songs



    Album zbyt odmienny, aby konkurować z innymi w zwykłym rankingu. Trochę pisaliśmy już tutaj, ale warto dodać, że to świetne wskrzeszenie folkloru i zadziwiająca bezstratna konwersja zapomnianych piosenek do muzycznego świata XXI wieku. Tak twórczą art-wiochę ma na swoim koncie tylko naród czeski, ale umówmy się: odrodzenie narodowe < Folk Songs. Znakomita płyta.



    -- miejsca 50-31 --

    50. JULIAN PLENTI - Julian Plenti Is...Skyscraper
    49. THE MARY ONETTES - Islands
    48. IAN BROWN - My Way
    47. JUNIOR BOYS - Begone Dull Care
    46. SUNSET RUBDOWN - Dragonslayer
    45. RAIN MACHINE - Rain Machine
    44. ASOBI SEKSU - Hush
    43. TOWA TEI - Big Fun
    42. SCOTT MATTHEW - There Is an Ocean That Divides and With My Longing I Can Charge It With a Voltage That's so Violent to Cross It Could Mean Death
    41. HOPE SANDOVAL & THE WARM INVENTIONS - Through the Devil Softly
    40. GANGLIANS - Monster Head Room
    39. THE RAVEONETTES - In and Out of Control
    38. THE ANTLERS - Hospice
    37. MUSE - The Resistance
    36. ARCTIC MONKEYS - Humbug
    35. POLVO - In Prism
    34. THE DODOS - Time To Die
    33. THE CLIENTELE - Bonfires on the Heath
    32. YEAH YEAH YEAHS - It's Blitz!
    31. EL PERRO DEL MAR - Love Is Not Pop

    --- pierwsza trzydziestka ---

    No i zaczynamy odliczanie. Multimedialne załączniki na dole.



    30. THE DECEMBERISTS - Hazards of Love



    krótko: Jedno z większych rozczarowań tego roku broni się kilkoma utworami i nieco blackriderowym klimatem. Za długo i zbyt słabo kompozycyjnie, ale z drugiej strony bez katastrofy i z jedną perełką (The Wanting Comes In Waves).

    posłuchaj no: The Hazards of Love 1, The Wanting Comes In Waves / Repaid



    29. REAL ESTATE - Real Estate



    krótko: Plaża, dzika plaża... Na razie jest nieźle, ale potrzeba drugiej płyty, aby przekonać się czy w przyszłości "twarz przy twarzy" czy raczej "la, la, la, la"

    posłuchaj no: Suburban Dogs



    28. WILCO - Wilco (The Album)



    krótko: Wilco bez dreszczyka z Yankee czy skondensowanej słodyczy (tubka Gostyń, anybody?) Sky Blue Sky, ale z albumem dość solidnym i z bardzo przyjemnymi momentami.

    posłuchaj no: Wilco (The Song), Everlasting Everything



    27. DAN DEACON - Bromst



    krótko: Występ na Primaverze żenujący, a szkoda, bo Bromst to płyta miejscami fascynująca. Gęsta faza w ostrym lesie czy jakoś tak.

    posłuchaj no: Build Voice, Snookered



    26. DOLL AND THE KICKS - Doll and the Kicks



    krótko: OK, teraz kilkadziesiąt minut Doll, potem filmiki i jedziemy. Skojarzenia z Tour of Refusal nie do wywabienia, stąd spory sentyment. Płyta porządna, muzycy sympatyczni, grupa rokująca, "zal."

    posłuchaj no: If You Care, Pictures, Superstar



    25. CHARLOTTE GAINSBOURG - IRM



    krótko: Nie urzekła mnie ta płyta aż tak jak 5:55, ale myślę, że w ogólnej opinii będzie uchodzić za ten lepszy album Charlotte. Beck jak najbardziej, filmowy flow również, bardzo ok.

    posłuchaj no: IRM, Heaven Can Wait, Time of the Assasins



    24. THE FLAMING LIPS - Embryonic



    krótko: Nice try, nice try...

    posłuchaj no: The Sparrow Looks Up at the Machine, I Can Be a Frog (feat. Karen O), Worm Mountain (feat. MGMT)



    23. DIRTY PROJECTORS - Bitte Orca



    krótko: Pisałem już, że chyba za mało grania na tyle gadania, co nie znaczy, że tej płycie nie należy się uwaga. Gdy nie denerwuje - olśniewa, proporcje rozstrzygnęły o jej miejscu w rankingu. Świetna okładka!

    posłuchaj no: Cannibal Resource, Stillness Is the Move



    22. jj - jj n° 2



    krótko: Rozpływałem się już nad Are You Still in Vallda?, więc żeby się nie powtarzać - materiał nierówny, bardziej EPkowy niż płytowy, ale z highlightami, które windują całość prawie do pierwszej dwudziestki.

    posłuchaj no: From Africa to Malaga, Ecstasy, Are You Still in Vallda?



    21. ATLAS SOUND - Logos



    krótko: Całościowo nie jest to płyta tak dobra jak Let The Blind... (czy nie mędzę dziś zbytnio?), ale za to ma bardziej uderzające fragmenty, przede wszystkim oba duety. Ten z Pandą na poziomie pawilonowym.

    posłuchaj no: Walkabout (feat. Noah Lennox), Criminals, Quick Canal (Laetitia Sadier)



    20. WILD BEASTS - Two Dancers



    krótko: Kiedy po fantastycznym remizohicie Budki Suflera wydawało się, że wszystko w temacie tancerzy dwojga zostało już powiedziane, okazuje się, że nie i że można dołożyć takimi piosenkami, że tańczyć zaczyna znacznie większa grupa ludzi. Nie jest to jeszcze balowanie w niebie, ale potańcówka na schodach też bywa bardzo przyjemna.

    posłuchaj no: Hooting and Howling, All the King's Men



    19. HEY - Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!



    krótko: Najlepsza płyta w dyskografii Hey. Świetnie wypada na żywo (grają w całości i po kolei), brzmi zachodnio i jeszcze bardziej oddala Hey od naszywek na plecakach, podpisów na gipsie i rycin w ławkach.

    posłuchaj no: Piersi ćwierć, Chiński urzędnik państwowy, Boję się o nas



    18. FUCK BUTTONS - Tarot Sport



    krótko:



    posłuchaj no: Surf Solar, Olympians



    17. NITE JEWEL - Good Evening



    krótko: Technikolorowe marzenia o kosmosie, szumiący, podwodny smooth operator. Czasami dystyngowanie, czasami kusząco niegrzecznie. Bardzo dobra płyta.

    posłuchaj no: What Did He Say, Let's Go (The Two of Us Together), Lover



    16. JAPANDROIDS - Post-Nothing



    krótko: Blame Canada? Pfff... Po retrospektywie Maddina na Nowych Horyzontach i świetnym debiucie Japandroids można spokojnie stwierdzić, że she's not the one to blame. Zgłaszam kandydatury Briana i Davida na maskotki zimowych igrzysk i chcę mieć z nimi breloczek.

    posłuchaj no: The Boys Are Leaving Town, Young Hearts Spark Fire, Crazy/Forever



    15. VIVIAN GIRLS - Everything Goes Wrong



    krótko: No, bardzo ładny tytuł, z tym że nie pasuje. Jest lepiej niż na debiucie, treściwiej i bardziej przekonująco.

    posłuchaj no: The End, Out For The Sun, Before I Start To Cry




    14. THE PAINS OF BEING PURE AT HEART - The Pains of Being Pure at Heart



    krótko:



    posłuchaj no: Come Saturday, Young Adult Friction, This Love Is Fucking Right!



    13. ST. VINCENT - Actor



    krótko: Jedna z moich najulubieńszych nowych artystek pozostaje w grze broniąc się bez problemu płytą nr 2. Jest to album szorstszy (brzmienie ważniejsze niż zasady stopniowania przymiotników) od genialnego Marry Me - tracimy więc (moim zdaniem niestety) pajęczynowe zamki Piranesiego na rzecz struktur mocniejszych i często niepokojących. Żeby nie było - świetna płyta, ale kdo Vám tak rozcuchal tmavé vlasy, hę?

    posłuchaj no: Actor Out of Work, Laughing With a Mouth of Blood, The Party



    12. LILY ALLEN - It's Not Me, It's You



    krótko: Złoty środek między radiową przebojowością a popem szlachetnym. Album kojący, przebojowy, zabawny, nieprzekombinowany i bezpretensjonalny. Wrażenie popowego ślizgania się po powierzchni ustępuje miejsca przyjemności słuchania, bo zamiast pędzących panczenistów oglądamy raczej jazdę figurową na lodzie. Płyta uroczo dziewczęca, a jednocześnie drwiąca z konwencjonalnego pojmowania kobiecości. Wyrazisty, brudny róż.

    posłuchaj no: 22, I Could Say, Chinese



    11. DINOSAUR JR. - Farm



    krótko: Dinosaur Jr. podejmują się karkołomnego zadania wskrzeszenia wielokrotnie (i nieskutecznie) reanimowanej już gitarowej (grunge'owo zabarwionej) tradycji i wychodzą z tego obronną ręką. Słuchamy płyty naszpikowanej świetnymi numerami z przeświadczeniem, że muzycy w punkcie X odnaleźli skrzynię muzycznych skarbów. Przemiła i poruszająca wycieczka sentymentalna.

    posłuchaj no: Pieces, I Want You To Know, Said The People



    10. MORRISSEY - Years of Refusal



    krótko: Najsłabsza część najnowszej trylogii Morrissey'a (po fenomenalnym You Are The Quarry i nieziemskim Ringleaderze). Najsłabsza nie znaczy słaba, bo wbrew powszechnemu marudzeniu Refusal to płyta i dobra i ciekawa. Sercem albumu jest bez wątpienia Birthday z wokalizą godną największych muzyków naszych czasów. No a poza tym silne wrażenia z Tour of Refusal - trasy bardzo ciężkiej, granej z zaciśniętymi zębami, ale przez to wyrazistej i fascynującej.

    posłuchaj no: Something Is Squeezing My Skull, Mama Lay Softly on the Riverbed, It's Not Your Birthday Anymore



    9. EDITORS - In This Light and on This Evening



    krótko: Najlepsza płyta w dorobku Editors gwarantuje im miejsce w dziesiątce. Największe nagromadzenie muzycznych substancji smolistych to w ubiegłym roku właśnie In This Light. Z jednej strony gęsta miejska elektronika, z drugiej mroczne peryferia w klimacie kolejowych podróży z grupą Kraftwerk. Mieszanka intrygi z podskórną przebojowością funkcjonuje tu bardzo dobrze.

    posłuchaj no: Bricks and Mortar, Papillon, The Boxer



    8. GRIZZLY BEAR - Veckatimest



    krótko: it's unquestionably a lovely record and it deserves to be heard on land, sea, indoors and out (Uncut)

    posłuchaj no: Two Weeks, Cheerleader, Foreground



    7. THE BIRD AND THE BEE - Ray Guns Are Not Just the Future



    krótko: Z jednej strony fortepianowa czerń, kino noir, najlepsze musicale świata i stare plakaty filmowe, z drugiej smoothie roku, ciepły deszcz, piknik w parku i domek na plaży. Ryzykowne zderzenie owocuje wspaniałą płytą bez zgrzytów. Repeat all i kilka zagapień na tramwajowych przystankach.

    posłuchaj no: My Love, Love Letter to Japan, Witch



    6. CAMERA OBSCURA - My Maudlin Career



    krótko: Siła dobrej piosenki. SiłaDOBREJpiosenki. S i ł a d o b r e j p i o s e n k i. siładobrejpiosenki. SŁ DBRJ PSNK. siła DOBREJ piosenki.

    posłuchaj no: James, Forests and Sands, Honey in the Sun



    5. FEVER RAY - Fever Ray



    krótko: Solowy debiut Karin Dreijer Andersson łączy w sobie baśniowe okrucieństwo braci Grimm z leśnym skandynawskim chłodem, szokującymi obrazami Bacona i subtelnością dobrego japońskiego horroru. Różne formy przerażenia razem tworzą oszałamiającą muzyczną historię. Mroczna elektronika na najwyższym poziomie.

    posłuchaj no: If I Had a Heart, Seven, Triangle Walks



    4. PHOENIX - Wolfgang Amadeus Phoenix



    krótko: Siła dobrej piosenki. SiłaDOBREJpiosenki. S i ł a d o b r e j p i o s e n k i. siładobrejpiosenki. SŁ DBRJ PSNK. siła DOBREJ piosenki. [2]

    posłuchaj no: Lisztomania, Rome, Armistice



    3. THE XX - The xx



    krótko: Bez dwóch zdań jest to debiut roku. Wypielęgnowane utwory są zarazem sterylne i bardzo ciepłe, wręcz otulające. Pierwsze przesłuchanie to spory szok, bo nowe rekordy osobiste padają dosłownie co chwilę. Nie mówię już nawet o całych piosenkach, ale o tworzących je motywach. A gdyby tego było mało, są jeszcze teksty - mądre, dobrze napisane, pozbawione patosu i boldujące życiowe oksymorony:

    I don't have to leave anymore
    What I have is right here
    Spend my nights and days before
    Searching the world for what's right here

    Underneath and unexplored
    Islands and cities I have looked
    Here I saw
    Something I couldn't over look

    I am yours now
    So now I don't ever have to leave
    I've been found out
    So now I'll never explore


    posłuchaj no: Crystalized, Islands, Shelter



    2. BAT FOR LASHES - Two Suns



    krótko: Jak krótko to krótko - Bat For Lashes + LTB = <3 (a więcej w co drugim poście z końca ubiegłego roku)

    posłuchaj no: Daniel, Pearl's Dream, Travelling Woman



    1. ANIMAL COLLECTIVE - Merriweather Post Pavilion



    krótko: Płyta roku, płyta dekady, płyta czegośtam. Słowa nie oddadzą złożoności, wielkości i siły tego albumu. Podjarki, niedojarki, wychwalania i wychałania nie prowadzą do niczego ciekawego. A nic ciekawego to przeciwny do Pawilonu biegun. Po kilku rewelacyjnych albumach, m.in. poprzednim, kapitalnym Strawberry Jam, AC tworzą genialne dzieło sztuki, które jest syntezą wszystkiego co piękne w muzyce. Zresztą, nie tylko w niej.

    posłuchaj no: no posłuchaj, posłuchaj!



    30 AV-załączników: